"Sprawiłem przykrość" koledze, bo powiedziałem mu, że jak ma przyjść do mnie z psem, to lepiej żeby nie przychodził.Była kiedyś u mnie impreza, on oczywiście przyszedł z psem, nawet o to nie pytając. Bilans strat:-Rozwalony trawnik, naliczyłęm chyba 8 wykopanych dołów.-Dwa drzewka, bo pies stwierdził, że je sobie pogryzie.-Co drugi gość opuścił lokal z brudnymi spodniami lub koszulką, bo piesek po kopaniu postanowił skakać na ludzi, żeby go głaskali.-Uschnięta tuja. Tego do końca nie jestem pewny, ale szczał na nią dwa razy, a po miesiącu akurat ta uschła.-Zniszczony słup od wiaty, po przypięciu psa smyczą do słupa, ten biegał w kółko i próbował się zerwać. Cały słup obdrapany.Dziś rano zapraszałem znajomych na grilla i nawet niektórzy z nich pytali, czy znów będzie kolega z psem, bo byli gotowi zrezygnować.Powiedziałem mu przez telefon, że impreza bez zwierząt, to się obraził i powiedział, że nie spodziewał się, że sprawię mu tak wielką przykrość. No niestety, wolę cały trawnik, czyste ciuchy, niezniszczone meble ogrodowe i brak śliny psa, który ciągle wącha wszystko na stole. Ktoś ma świadomość, że idzie do kogoś, nabrudzi i poniszczy jego własność i jeszcze obraża się, że mi się to nie podoba. Jak mogłem xD #psiarze #psy #logikaniebieskichpaskow #patologiazmiasta

