#psychologia #zycieNie uważacie że do upadku zdrowia psychicznego przyczynia się głównie to że ludzie tyrają na co dzień w maskach i im po prostu psychika nie wytrzymuje tego zmęczenia tymi zmianami, każde przejście z jednej maski do drugiej wymaga energii psychicznej i to może zabierać mnóstwo energii i ludzie nie dość że są wydymani fizycznie to jeszcze psychicznie?Takie coś niszczy w nich akceptowalność siebie jakim się jest, po drugie strasznie męczy i być może przyczynia się do powstawania jakiś multiosobowości co potem powoduje konflikt w środku ze samym sobą i tym samym wracamy do punktu pierwszego. Jak masz czerpać spełnienie z czegoś co nie jest akceptowalne, potem ludzie chodzą do pracy i mówią że się wypalili, a to może być nie tyle wypalenie tylko trujące środowisko.Najlepszym przykładem będą grupy zawodowe które muszą trzymać pion w pracy czyli lekarze, policjanci, żołnierze itp. ci ludzie po pracy od zawsze robili rzeczy którymi musieli się zresetować i to ostro, a często to nie pomagało i im odwalało i odbijało się to na rodzinach, a teraz taka anetka w korpo czy areczek na produkcji nie może już nic bo zostanie spisana notatka służbowa, w ekselu dodane punkty ujemne na koniec miesiąca albo zostanie wyrzuconym, na każdym kroku muszą uważać żeby się wpasować w rolę zwierzaka z jakimi przebywają. Zaraz oczywiście odezwie się masa ludzi że co ja pisze bo oni są sobą i w pracy są jest "git", no dobra ale ile jest takich osób? Każdy wskaźnik mówi jasno że duża liczba jak nie większość ludzi nienawidzi swojej pracy.A jeszcze dodać trzeba że jak ktoś ma na głowie dzieci, albo inne obciążenie to już w ogóle staje się npc i jak trzeba skoczyć to skoczy dla pana kierownika. Najlepszym przykładem będą starej daty ludzie którzy nie musieli tego doświadczyć i żyli zadowoleni w swoich zamkniętych kręgach do 90 lat, a teraz człowiek może wszystko, ma wszystko ale żyje pod butem.

