Cześć, piszę z anonima bo temat trochę wstydliwy, ale lepiej późno niż wcale. Może jakoś z pół roku temu, zdałem sobie sprawę, że mam problem z uzależnieniem od pornografii, zauważyłem, że praktycznie nie ma dnia, kiedy się nie masturbowałem, niekiedy nawet 2-3 razy dziennie, nieraz dosłownie nie mogłem już skupić myśli w pracy na swoich zadaniach. Zawsze tłumaczyłem się tym, że mam wysokie libido, ale zdałem sobie sprawę, że wcale tak nie jest, tzn ja wcale nie miałem na to ochoty, robiłem to nie jako "z obowiązku". Doszła do tego całkowita prokrastynacja, całkowite "wypalenie" i myśli, że właściwie robienie czegokolwiek w życiu i tak w sumie nie ma sensu. No ale do brzegu - uświadomienie, to pierwszy krok do wyjścia z uzależnienia. Zrobiłem sobie badania, praktycznie wszystkie wyniki wyszły w normie, oprócz - jak się pewnie domyślacie - prolaktyny, która jest podwyższona (26,14 ng/ml) przy zakresie referencyjnym 3,46 - 19,40. Dodam, że zachowałem "higienę badania" i nie było żadnej masturbacji przez tydzień przed badaniem, co w sumie jeszcze bardziej uzmysłowiło mi, jaki mam problem. No i pytanie, czy mogę z tym coś zrobić, np zbić to jakąś naprawdę minimalną dawką leku Cabaser? Z tego co wyczytałem, to przy takim problemie jak mój, ta prolaktyna może być nadprodukowana przez dłuższy czas, a jej podwyższony poziom jest odwrotnie skorelowany z poziomem dopaminy, więc zastanawiam się, czy zbicie prolki pomogłoby mi wyrwać się z tego błędnego koła, gdzie masturbacja powoduje chwilowy skok dopaminowy, a potem totalny zjazd, który to właśnie powoduje, że człowiek znów szuka poprawy nastroju w nałogu. Pozdrawiam i dzięki za rzeczowe komentarze.#sterydy #zdrowie

