Opublikowane
Hej @katka2017 - piszesz że masz 40 lat, że nigdy nie byłaś w związku, że nie masz znajomych, że nie masz pracy, że mieszkasz z rodzicami, że masz nadwagę, że nic nie robisz w życiu, itd.Ale jednocześnie innym doradzasz na tagach #depresja czy #psychologia #samotnosc #przegrywpo30tce itdCzyli - dobrze zdajesz sobie sprawę z tego, że wszystko można zmienić. Innym potrafisz pisać dobre rady.A sobie?Wydajesz się bardzo inteligentną fajną osobą, aż szkoda czytać jak bardzo jesteś krytyczna wobec siebie, jak bardzo narzekasz sama na siebie i swoje życie, a jednocześnie innym dobrze doradzasz zmiany w życiu.Co z tego że nie masz doświadczeń w życiu? Co z tego że jeszcze nie zaczęłaś żyć dorosłym życiem? Co z tego że nigdy nie pracowałaś? Co z tego że masz nadwagę? Co z tego że nigdy nie byłaś w związku? To wszystko możesz zmienić. Każdą z tych rzeczy i wiele więcej.Wszystko co piszesz i to jak żyjesz (mogę ocenić wyłącznie na podstawie tego co piszesz) to są po prostu schematy, nawyki, rutyna. Nic się nie zmienia i się nie zmieni, dopóki nie zmienisz tych schematów i nawyków. Wiem co mówię, też mam 40 lat, podobną przeszłość jak Twoja, ale w tym momenecie życia uważam że to mój najlepszy moment życia, najlepszy czas, wszystko się układa i dopiero teraz zaczynam żyć. Wierz mi, że u Ciebie może być podobnie.Jeden człowiek zaczyna życie w wieku 20 lat, inny 25, inny 30, a jeszcze inny po 40. A są tacy którzy zaczynają życie w wieku 50 lat czy 55. Czy to źle? Każdy ma swoje powody dlaczego nie mógł wcześniej. Wiesz że za 5 lat będziesz miała lat 45, a za 10 lat będziesz miała lat 50. Wyobraź sobie że już tyle masz. Czy gdybyś dziś miała lat 50 to by oznaczało że nic już nie warto zmieniać w życiu? Dziś gdybyś miała 50 lat, to byś to samo pisała co piszesz teraz i też bardzo byś chciała żeby wszystko się zmieniło. No i teraz najlepsze - do tego czasu masz jeszcze całe 10 lat. Masz całe 10 lat do przeżycia zanim będziesz miała te 50 lat. Pomyśl ile możesz zrobić przez te 10 lat. Ile możesz zrobić przez 5 lat, przez 2 lata, czy nawet przez rok. Ten czas i tak upłynie, a Ty możesz być całkowicie inną osobą. Tylko musisz zacząć coś zmieniać. Najpierw codzienne nawyki, schematy w których żyjesz.Jak nie jesteś pewna czy sobie poradzisz w tej pracy, to podejmij tę pracę żeby sprawdzić. Po prostu to sprawdź. Po co z niej rezygnować zanim ją podejmiesz. Przyjmij tę pracę, jakakolwiek by nie była, idź popracuj, sprawdzisz. Nabierzesz doświadczenia. Nie chodzi o doświadczenie w CV, to nie ma znaczenia, ale doświadczenie psychiczne, sama dla siebie, zobaczysz jak sobie poradzisz. Jak uważasz że masz nadwagę, to zapisz się na siłownię. Nie myśl że tam sobie nie poradzisz. Zaczniesz sobie robić najprostsze ćwiczenia, chodzić na bieżni pod górę, jeździć na rowerku stacjonarnym. To zawsze coś więcej niż te Twoje chodzenie na spacery.Jak czujesz się samotna, to właśnie na siłowni poznasz wiele osób, wiadomo że nie od razu poznasz osoby które zostaną Twoimi przyjaciółmi, ale akurat na siłowni bardzo łatwo ćwiczyć "small talk" i gadać o głupotach tylko po to żeby gadać z ludźmi, nawet których nie znasz, to dużo daje do samopoczucia.I polecam książkę "Atomowe Nawyki".
314

Dyskusja

Rejestr odpowiedzi mirko.pro (10)
mirko_anonim
Opublikowane
@katka2017"Wszystko co piszesz jest niezwykle pociągające, że aż obleciał mnie strach pomieszany z ekscytacją - czy taka naprawdę mogłabym stać się i ja?"Przecież Ty już się taka stajesz. Już zaczęłaś ten proces zmian. Już ruszyłaś. Pierwsze kroki już za Tobą. Już jesteś w trakcie. To nie tak że mogłabyś. Ty już to robisz."odwieczny zniechęcony "ulaniec", znany leń, osoba nieistniejącej wiary, teoretyk rzeczywistości, żeby nie powiedzieć mitomanka... - do tego weteranka codziennego poddawania i zrzucania odpowiedzialności na innych"Taka byłaś. To jest fakt. Ale już taka nie jesteś. Już jesteś kilka kroków do przodu. Już wprowadziłaś pewne zmiany w myśleniu. Jestem pewny że zamiast jak wcześniej myśleć "pewnie mi się nie uda" to dziś już myślisz "a co jeśli mi się uda?". To bardzo duża zmiana wewnątrz Ciebie. A najpierw zmiany dzieją się wewnątrz, dopiero później będą zauważalne na zewnątrz. Te wewnątrz Ciebie już się dzieją. "To spostrzeżenie - pozbawione działania we własnej sprawie, pozbawiło mnie kilku lat życia i wielu ludzkich uczuć"Ja straciłem kilkanaście lat życia. Mógłbym Ci to opisać, to byś była zaskoczona jak można marnowac życie. Ale to przeszłość. To nie ma znaczenia. Przede mna jeszcze kilkadziesiąt lat życia. To czy te kilkanaście mają mieć wpływ na moje kolejne kilkadziesiąt lat? No chyba nie. Więc musiałem zacząć żyć."A z tym moim psychologiem chyba ostatnio wyszedł wspomniany powyżej problem. Za bardzo schodziłam na tematy poboczne, a on próbował mnie ukierunkować, ale miałam słaby dzień(...)"Wielokrotnie tak miałem. Tak sobie myślałem, że to wyrzucone w błoto 200zł bo zamiast rozmawiać o tym co powinienem, to straciłem czas na gadanie o nieistotnych sprawach. Ale czy tak było naprawdę? Może właśnie czasem tak trzeba, skoro taką miałem potrzebę i się wygadałem na inne tematy. Ważne że czułem się po tym lepiej. "Problemem jest także konsultacyjny charakter spotkania - terapia to logiczna ciągłość, a to w pewnym sensie oderwany epizod"Dla mnie każda rozmowa z psycholożką to po prostu rozmowa. Często, bardzo często, cała wizyta była całkowicie oderwana od innych, mimo że np. na poprzedniej miałem zadane "zadanie domowe" i konieczne było omówienie tego - to w ogóle do tego nie wracałem, bo wymyślałem zupełnie inny temat, oderwany od wszystkiego (a do poprzedniego wracałem na kolejnej wizycie). Trochę strata czasu, strata pieniędzy, ale tak potrzebowałem. Jak mi zawsze powtarzała: to mój czas i jak mam potrzebę zmienić całkowicie temat, to mogę."Idę we wtorek, ale znowu nie wiem jak się zachować :)."Tak jak pisałem - zapisz sobie wszystko na kartce. Kartkę przejrzysz tuż przed wejściem, ale jeszcze lepiej będzie trzymać ją cały czas w ręku i sprawdzać tematy które zapisałaś i problemy które chcesz omówić. Bo łatwiej te tematy/problemy sobie zapisywać przez np.5 dni które jeszcze masz do wtorku, niż przypominać sobie na żywo w trakcie rozmowy.Ja między wizytami codziennie sobie dopisywałem/dopisuję jakieś parę zdań na kartce, która leży na stole i codziennie na nią patrzę, coś mi przychodzi do głowy to cyk i zapisuję. Potem na spotkaniu to omawiam lub nie omawiam - jak mi się chce:) ale przynajmniej mam zapisane myśli z całego tego czasu między spotkaniami."Ale pomyślałam sobie, że z raz na miesiąc mogłabym do niego przecież wpaść? - byłaby to dla mnie dodatkowa, znacząca motywacja, zwieńczenie pewnego okresu czasu, w którym o coś się staram, dopóki nie uda mi się zorganizować ciągłej terapii"Dokładnie tak. Tak rób. Nawet raz na miesiąc, ale każda taka rozmowa dużo daje. Moim zdaniem warto. Co do maila - ok, napiszę. Ale... pamiętaj o tym co pisałem tutaj o znikaniu:)
Moderator Dipolarny
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
@katka2017"Szkoda mi go, ze względu na fakt, że było w nim coś dla mnie pociągającego, podobał mi się psychicznie jako człowiek"Tak jak pisałem, jedni ludzie odchodzą, ale przychodzą następni. Dziś wydaje Ci się to niemożliwe że kiedykolwiek spotkasz kogoś równie interesującego, ale np.za rok - jeśli Ty będziesz już na innej drodze - możesz spotkać wiele nowych osób, z których może też się wywiązać jakaś przyjaźń lub coś więcej. Ale musisz być na innej drodze niż jesteś teraz, bo nadal będąc w tym samym miejscu to co najwyżej taką osobę możesz znowu spotkać na Wykopie - a po co Ci to? Po co znowu powtarzać to samo? Pisać z kimś, czuć się dobrze czytając co on odpisuje, ale tkwiąc cały czas w tym samym miejscu? To nie jest Ci potrzebne, to już było.Musisz iść nową drogą, niekomfortową, robić rzeczy niekomfortowe, których się boisz, które Cię stresują. Tam spotkasz kolejne osoby, ale te znajomości będą już na innym poziomie, bo i Ty będziesz już inną osobą."Ale Ty sam zauważyłam, jesteś doskonałym trenerem, szybko ukierunkowałeś mnie na możliwe działanie - naprawdę szacunek tutaj względem Twoich umiejętności i świadomości :)"To jest dokładnie to samo co Ty pisałaś o sobie - innym jest łatwiej radzić niż sobie. Ale fakt, że przez rok terapii bardzo dużo się nauczyłem, bardzo dużo o sobie, ale też o innych ludziach. Ja się zmieniłem można powiedzieć całkowicie. Do tego stopnia, tak jak pisałem, że po roku straciłem większość znajomych, a bliscy ludzie przestali mnie lubić. Ale nie czuję się źle z tym. Tak jak pisałem - pojawiło się mnóstwo nowych znajomości.Ale też zacząłem widzieć w innych (też obcych) ludziach ich traumy, ich lęki, ich strefy komfortu, zacząłem to rozpoznawać i tak naprawdę widzę że ogromna ilość ludzi ma tego typu problemy. Jak sobie z tego zdasz sprawę, to sama zrozumiesz, że nie jesteś jedyna z takimi problemami i wcale te problemy nie są wielkie. Mnóstwo ludzi ma dokładnie takie same problemy jak Ty (lęki, traumy) tylko udają że nie mają, zagłuszają je i jakoś funkcjonują w dobrej pracy, w małżeństwie, w rodzinie, wśród znajomych, pozornie jest wszystko w porządku." Kiedy jestem u psychologa gorzej idzie mi współpraca (mimo, że on był bardzo zadowolony z mojego mówienia o sobie i pewnych spostrzeżeń) ponieważ się denerwuję - znam go już, więc chcę dobrze wypaść i przez to obawiam się więcej, stres zaciera mi dostęp do myśli"Przed wizytą, tydzień przed, dwa tygodnie przed, miesiąc przed, ogólnie cały czas - notuj sobie na kartce (nie w telefonie, na kartce) wszystkie tematy jakie chcesz poruszyć na wizycie, może być ich dużo, może być cała kartka w punktach. Wyciągasz kartkę przy nim i oczywiście nie starczy czasu by poruszyć je wszystkie, ale mniej więcej będziesz wiedziała co chcesz mówić. Ja tak robiłem od samego początku i to był mój pomysł, nikt mi tego nie sugerował. Bo tak samo bym zapomniał połowę z czym w ogóle przyszedłem do psycholożki.A na początku terapii próbowałem żartować żeby rozluźnić atmosferę, to ona zamiast się zaśmiać to zanotowała coś o mnie:) Ale potem jak już sie poznaliśmy to już mogłem żartować.Obecnie chyba terapii już nie potrzebuję, ale nadal chodzę z przyzwyczajenia (200zł/h), jeszcze chcę kontynuować przez jakiś czas. Fajnie że zrobiłaś 13 tys kroków. Rób regularnie powyżej 10 i będzie w porządku. Żeby nie było że tylko raz to zrobiłaś i potem już nie.Jak chcesz to się rozpisuj. Czytam:) Ale oczywiście uprzedzam, że pewnego dnia zniknę, nie dlatego że nie będzie mi się już chciało z Tobą pisać, ale dlatego że podejmę działanie i nie będę miał czasu zaglądać "na jakiś tam wykop". Bo też mam w planach kilka działań, ale dokładnie tak samo jak Ty - jeszcze trzyma mnie strefa komfortu lub strach. Ale wiem że to już kwestia najbliższego czasu.I Ty też zakładaj podobnie - dziś sobie tutaj piszesz ze mną, ale jak podejmiesz działanie, zmiany, to zakładaj że stąd znikniesz. Najpierw będziesz zaglądać raz na parę dni, potem raz na tydzień. Nie będziesz miała czasu tutaj pisać z obcymi ludźmi, bo Twoje życie przestanie się toczyć przed ekranem, a zacznie się dużo dziać w realnym świecie.
Moderator razzor91
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
@katka2017"czy można ode mnie wyczuć w tym co piszę i w jaki sposób - że jestem życiowo uwsteczniona i obok życia?"Nie. Po wielu osobach to widać na Wykopie, ale nie po Tobie. Dlatego właśnie akurat do Ciebie napisałem (nie mogłem na priv bo nie używam konta jak wiesz). Po Tobie widać że jesteś całkowicie normalną, zwyczajną kobietą, fajną i inteligentną (po tym jak piszesz), tylko sama sobie wmawiasz że coś z Tobą jest nie tak. Dlatego uważam że to nie jest wielki problem zmienić Twoje życie. Co innego jakbyś była osobą powiedzmy delikatnie "niezbyt kumatą" - wtedy pewnie byłoby ciężko. A u Ciebie wystarczy parę drobnych zmian żeby zacząć żyć. "nawet nie umiem odpowiedzieć sobie na pytanie: czego na prawdę chcę? - do czego dążyć? - jak ma wyglądać moje dalsze życie (poza pracą)?"I to są ważne pytania, nad którymi powinnaś myśleć. Napisz je sobie na kartce. Wiadomo, że nie znajdziesz odpowiedzi natychmiastowo. Ani w ciągu paru dni. Ani może tygodni. Ale czytaj sobie te pytania i zastanawiaj się nad nimi. To są tak naprawdę jedne z najwazniejszych pytań. Dla mnie osobiście - też najtrudniejsze, najbardziej się wkurzałem jak mi je zadawała psycholożka, bo nie potrafiłem na nie odpowiadać przez wiele miesięcy.Dlatego Cię zapytałem jak sobie wyobrażasz siebie w wieku 42 lat. Twój znajomy nieładnie się zachował przestając się odzywać, ale czasem tak jest że całkowicie niespodziewanie pojawiają się ważne osoby w naszym życiu i niestety równie niespodziewanie znikają. Tylko przez krótki czas idą z nami wspólną drogą. Ważne że odegrał jakąś rolę w Twoim życiu i jak widać pozytywną. Ale nie ma co nad nim myśleć - było minęło, to przeszłość.A z drugiej strony, co by było gdyby nadal do Ciebie pisał? Nadal byście pisali o tym samym, nadal byś się żaliła, nadal by Cię pocieszał, klepał po plecach, okazywał zrozumienie. I by Ci pomagał siedzieć w strefie komfortu. Może dobrze że zniknął, bo to Ci pokazuje, że wszystko się kończy, że zmiany są konieczne, że da się wszystko zmienić. On zmienił. Teraz Twoja kolej.ps. Przypominam o pytaniach kartezjańskich, zapoznaj się z nimi.
Moderator digitallord
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
@katka2017
Ale mogłabym powiedzieć tak - że dzisiaj udało mi się zrealizować naprawczy plan - przeszłam spory dystans, wywiązałam się z domowych obowiązków w sposób w który wszyscy byli zadowoleni, coś zapisałam, coś przeczytałam (książkę po ang. w ramach wciągnięcia w język - kiedyś często to robiłam, ale później porzuciłam z braku sensu - do czego mi niby był ten język?) i byłam w stanie to wszystko zrobić, co 2 lata temu stanowiło nierealną wizję z wszelkich przyczyn.
No i widzisz - to są sukcesy :)
Pierwszą "małą" wypłatę właściwie już dostałam - dzisiaj - tylko 80 zł (za 4h) - ale to jest symbol zmian.
Dokładnie tak. To początek zmian :)
Moderator digitallord
Autor anonima
mirko_anonim
Odrzucone
logiczny-patriota-1 pisze:
Treść odpowiedzi nie jest dostępna.
Moderator Jailer
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
@katka2017 Zacznę od końca - nie, nie wciągasz mnie w "obciążający świat", bo Twój świat wcale taki nie jest, to Ty po prostu tak go widzisz. Ale ja widzę go zupełnie inaczej. Wystarczy dokonać kilku zmian, kilku poprawek. Jest takie powiedzenie, że od całkowicie innego życia dzieli Cię tylko jedna decyzja. Taka prawda, ale Ty nie musisz mieć całkowicie innego życia, wystarczy wprowadzić te parę poprawek do obecnego. To łatwiejsze, niż ta jedna decyzja.Co do Twojego kolegi z Wykopu to pewnie tak było, że po terapii postanowił porzucić Wykop. Wykop, a nie konkretnie Ciebie. Ja też porzucę Wykop, bo niestety tutaj przeważają negatywni ludzie, negatywne emocje. Nie chodzi o Ciebie. Piszę do Ciebie od kilku dni, może jeszcze kilka dni będę pisał, ale oboje wiemy że przestane, tylko nie bierz tego do siebie, po prostu trzeba iść do przodu. Ty też tak kiedyś zrobisz. Już nie będziesz tą Katką2017 z Wykopu. Będziesz w innym miejscu swojego życia.Zresztą, nawet bez terapii (głównie bez) ludzie idą po przodu, naturalna kolej rzeczy, że zmieniają znajomych, zmieniają środowisko, bo zmieniają siebie. Normalna sprawa, że ludzie mają różnych znajomych na różnych etapach życia. Ale czy to źle? Chyba nie, chyba raczej dobrze, że na różnych etapach swojego życia spotykamy osoby które nam w czymś pomogą, w czymś doradzą, może nas do czegoś zainspirują, może nam pokażą jakąś drogę, a potem idą dalej w swoją stronę. A my musimy iść w swoją.To że spotkałaś tu na Wykopie kogoś kto Ci się wydawał bliski - na pewno był Ci bliski na tamtym etapie, na pewno odegrał ważną role w Twoim życiu - ale poszedł dalej. Ty też powinnaś iść dalej. Co do "5 osób" którymi się otaczasz. Tak tylko się mówi, pewnie to słyszałaś. Ale nie chodzi ani o liczbę ani fizycznie o te osoby. Chodzi o to kogo słuchasz, kogo czytasz, itp. Jak otaczasz się ludźmi którzy są negatywni, toksyczni, fałszywi - a tacy właśnie są (nie wszyscy) na Wykopie, tak samo być może słuchasz takich treści od youtuberów, albo np.czytasz negatywne informacje w internecie. To wszystko ma na Ciebie wpływ. Ogromny. O poszukiwaniu znajomych dobrze napisałaś - "nie dlatego, że kimkolwiek gardzę, ale ponieważ nie zaznajomiłam się z podobnymi relacjami i nie mam o nich zdania opartego na doświadczeniu" No właśnie. Jeszcze nie masz doświadczenia. Więc nie możesz z góry zakładać że nie bedziesz chciała mieć znajomych. Jak poznasz wiele osób to się przekonasz. A żeby poznawać osoby trzeba bywać wśród ludzi, nic odkrywczego nie napisałem;) Ale do tego m.in. jest Ci potrzebna praca. Więc słusznie że ją podejmujesz.Wyobraź sobie siebie np. 42-letnią - jaka jesteś mając 42 lata? Masz pracę, może nie wymarzoną, ale fajną bo z fajnymi ludźmi pracujesz i jest fajna atmosfera, zarabiasz wiec masz pieniądze na siebie. Poprawiłaś zdrowie i wygląd zewnętrzny. Niedawno skończyłaś roczną terapię. Nabrałaś doświadczenia w rozmowach ze znajomymi, bo tyle ludzi poznałaś w pracy. A ten nieśmiały pracownik z innego działu w Twojej firmie próbuje się z Tobą poznać bliżej, ale się wstydzi, ale kto wie, może to dobry człowiek? Czy może raczej masz 42 lata i od 2 lat nie zmieniło się nic, nadal siedzisz na Wykopie i właśnie odpisujesz jakiemuś obcemu człowiekowi, dokładnie tak samo jak to robiłaś 2 lata temu, podając mu powody dlaczego nie pracujesz, dlaczego nie masz nikogo bliskiego, pamiętając że w sumie 2 lata temu to samo pisałaś.
Moderator Jailer
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
@katka2017 - z wszystkim się zgadzam co piszesz, bo też to przechodziłem, ale:Zauważ, że cała Twoja wypowiedź to same negatywne rzeczy o sobie + o swojej przeszłości. Kiedyś, parę lat temu, bym nawet tego nie zauważał, bo "wszyscy" na "każdy temat" głównie mówią negatywne rzeczy, wszędzie widzą wady i minusy. Ja też taki byłem. Ale obecnie, po "mojej zmianie", po terapii, bardzo na to zwracam uwagę. Na to że ludzie są tak bardzo negatywni w stosunku do siebie, do innych, do wszystkiego, dosłownie wszystkiego.Jedna z dobrych rzeczy którą dała mi terapia - to to, że straciłem mnóstwo znajomych. Tak - straciłem. Wielu na Wykopie pyta gdzie szukać znajomych, bo czują się samotni i liczą że jak pójdą na terapię to nagle będą zyskiwać znajomych. Ja przez terapię straciłem wielu znajomych. Jak? Terapia mi pokazała że się obracam wśród wielu negatywnych ludzi, nie chciałem więcej wśród nich przebywać. To po pierwsze. A po drugie - ja się zmieniłem. Wielu dawnych znajomych wprost mi mówiło, że się zmieniłem, że mnie nie poznają I powoli te znajomości umierały, aż się pokończyły.Tak - zmieniłem się. Kiedyś z nimi siedziałem i gadałem same negatywne rzeczy. Teraz widzę tylko pozytywy. A co ze znajomymi? Mam mnóstwo nowych znajomych. Taka wymiana. Negatywni odpadli, pozytywni przyszli.Doskonale wiesz, że jesteśmy dokładnie tacy jak osoby z którymi najczęściej przebywamy. Jak to się mówi - "jak 5 osób z którymi najczęściej przebywasz" - ale ilość nie ma znaczenia, po prostu jak ci którymi się otaczasz. Dotyczy to też osób z którymi rozmawiasz pisząc - czyli tutaj na Wykopie. Dlatego polecam pisać jak najmniej tutaj, a jeśli już - to tylko pozytywne rzeczy.I to też odpowiedź dlaczego piszę z anonimowych - od dawna nie używam swojego konta i nie zamierzam używać (nie tylko do rozmowy z Tobą, ale też w ogóle, nie logowałem się tutaj od paru lat, piszę wyłącznie z anonimowych), bo tak jest trudniej - w sensie że nie dam się wciągnąć w dyskusję bo zanim coś napiszę, zanim moderator to zaakceptuje, zanim ktoś to odczyta - to minie pół dnia albo cały dzień. Dzięki temu Wykop mnie nie wciąga, nie uzależnia. Ps. w odpowiedzi napisz wyłącznie pozytywne rzeczy, nie pisz nic negatywnego o sobie ani o przeszłości.
Moderator RamtamtamSi
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
@katka2017 - przebywanie na Wykopie Ci nie służy (tak jak i mnie, dlatego celowo przestałem używać swojego konta i piszę tylko jako anonim, jest to trudniejsze i mniej kusi by tu dyskutować), tutaj na tych tagach o których rozmawiamy przebywają głównie ludzie negatywni, toksyczni. I często też fałszywi. Żalą się dla samego żalenia, a wcale nie chcą nic zmieniać. Przebywając wśród takich ludzi - my też tacy się stajemy. Wiesz że ja Ci dobrze życzę, ale niestety Ty też jesteś bardzo negatywna i toksyczna - wobec siebie. Wobec innych jesteś dobrym człowiekiem, doradzasz, chcesz pomagać. Ale wobec siebie nie. A trzeba się zająć sobą, a nie innymi. Przebywając wśród ludzi którzy toną - zamiast im pomagać to oni Cię wciągną i razem z nimi będziesz tonąć. Niestety.Czy praca jest sukcesem - tak, wszystko jest małym sukcesem. Zanotuj to jako sukces. Samo przyjęcie tej pracy. Tak samo inne małe sukcesy sobie notuj, najdrobniejsze nawet. Po całym tygodniu/miesiącu sobie przeczytasz ile sukcesów odniosłaś. Sukcesem tez będzie przejście tych 10000 kroków dziennie. Jak chodzisz 8000-9000, to już blisko, więc od jutra każdego dnia rób 10000, najwyżej idź dalszą drogą. Co do strefy komfortu i lęku przed zmianami - nie musisz mi tłumaczyć, byłem tam przez kilkanaście lat, a mam 40 i dopiero zacząłem żyć, można powiedzieć że szedłem Twoją drogą więc ją dobrze znam.Piszesz że ciężko Ci notować na temat samej siebie - zapisuj sobie jednym słowem, niekoniecznie całymi zdaniami. Oczywiście zapisuj tylko dobre rzeczy, pozytywne, sukcesy. Ważne żeby pisać codziennie, żeby nie mieć przerw, codziennie chociaż jedną dobrą rzecz zapisać. I nadal wszystko co tutaj piszesz o sobie, to tłumaczysz swoją przeszłością. Ok - przeszłość miałaś taką jaką miałaś, ale dziś to nie jest istotne. To że dziś się zachowujesz w jakiś sposób, że jakąś decyzję podejmujesz lub nie podejmujesz, to jest Twój dzisiejszy wybór, a nie Twojej przeszłości. Wiem że "wszyscy" na Wykopie dokładnie w ten sposób piszą (narzekają na swoją przeszłość) ale to bardzo negatywnie na nas wpływa.
Moderator razzor91
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
@katka2017 - no i widzisz, już zrobiłaś mały krok poza strefę komfortu, że w ogóle się zgodziłaś przyjąć tę pracę. Teraz kolejny będzie gdy faktycznie pójdziesz do tej pracy. A jak Cie zwolnią albo sama zrezygnujesz po paru dniach? To nic. To doświadczenie (te kroki poza strefę komfortu) już zostanie z Tobą i dzięki temu będzie Ci łatwiej zdobyć kolejną pracę.To że przyjęłaś tę ofertę pracy to jest Twój sukces. Zapisz sobie (ręcznie, na kartce): 9.09.2024 sukcesy-> przyjęłam ofertę pracy. Następnie pod tym sobie napisz datę 10.09.2024 i na koniec tego dnia też napisz sukces jaki tego dnia odniosłaś. Może być mały, np.wyjście gdzieś czy załatwienie czegoś. Potem 11.09 i tak dalej kolejne dni. Codziennie zapisz mały sukces. Albo przykładowo: ściągnęłam aplikację do liczenia kroków i zrobiłam dziś 10000 kroków. Wiem że chodzisz na spacery ale aż tyle normalnie nie zrobisz, a może właśnie czas przedłużyć ten spacer aż zrobisz?Wracając do tematu psychologa- "Nawet myślałam, czy by się jeszcze z 1 raz nie umówić, ale może to nie ma sensu - skoro na razie nie mogę mieć kontynuacji?". Ma to sens. Jeśli możesz to się umów nawet raz na kolejną konsultację. Każda rozmowa cokolwiek pomaga. Choćby poprawi Ci nastrój. Warto. Kiedyś miałem podobne dylematy."ja czuję się słaba - źle się po prostu od dawna mam i ciężko mi z tym i chcę uciec do bezpiecznego miejsca, całe życie to czynię"Nie jesteś słaba, tylko tak Ci się wydaje, tak siebie postrzegasz. Ale możesz się mylić, możesz nie zauważać swoich zalet. Tak jak większość ludzi. To wszystko co Ci się wydaje, większości ludzi się wydaje podobnie, widzą wady zamiast zalet, widzą minusy zamiast plusów, itd. Tobie się wydaje że Ty taka jesteś i dlatego masz gorzej niż inni, bo taka jesteś, bo taką miałaś przeszłość, bo tak byłaś wychowana, bo tak miałaś w domu, bo takich masz rodziców, bo tak Cię traktowali, bo tak Ci się ułożyło, bo tak. Ale to nieprawda.Przeszłość nie ma znaczenia, wbrew temu co na Wykopie piszą ("tak mnie wychowali to taki jestem" itd). Przeszłość to jest fakt, a nie problem. Przeszłość to taki sam fakt jak to że teraz jest wrzesień, że w nocy nie widzimy słońca czy że mamy rok 2024. To są fakty. Nie da się ich zmienić. Tak samo faktem jest przeszłość którą miałaś. No taka była i tyle. Ona nie podlega zmianie. Taka była. Ale nie ma co tego w kółko powtarzać, bo jej nie zmienisz. Jedyne o czym możesz myśleć i powinnaś, to przyszłość. Nie jesteś taka (jaką siebie widzisz) ze względu na swoją przeszłość. Jesteś taka ze względu na decyzje które podejmujesz dziś. Nie jesteś pewna czy sobie poradzisz w nowej pracy - nie przez przeszłość, a przez to że nie ryzykujesz żeby się przekonać czy sobie poradzisz. To jest Twoja decyzja. Ale jednak podjęłaś decyzję żeby sprawdzić tę nową pracę - i to już jest pierwsza dobra decyzja.Nie lubisz przebywać z ludźmi - to nie przez Twoją przeszłość, tylko przez dzisiejsze decyzje - bo dziś decydujesz żeby nie przebywać z ludźmi, nie poznawać nowych "przypadkowych" (jak to nazwałaś) ludzi. Zadecyduj inaczej - zadecyduj by właśnie poznawać ludzi i dopiero wtedy się przekonasz czy tak naprawdę to lubisz. Może wcześniej nie lubiłaś, a teraz będziesz lubiła. Podejmij decyzję i sprawdź to. A nie "zwalaj" na przeszłość. Tak samo wszelkie inne sprawy w Twoim życiu.Ja wiem że przez kilka dni pisania nie da się wiele zmienić, ale wiem też że w przeciągu np.roku można zmienić dosłownie wszystko. I wierzę że za rok będziesz całkowicie inną osobą. Wierz mi lub nie, ale - sprawdzone. A byłem tam gdzie Ty.
Moderator mkarweta
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
@katka2017 Piszesz, że "tylko z kimś z kim mnie coś łączy chciałabym przebywać dłużej"Ale jednocześnie, że "ja nie lubię przebywać długo z przypadkowymi nawet miłymi ludźmi"Na pewno doskonale wiesz, że żeby poznać tego jedynego z którym coś Cię łączy, to najpierw musisz poznać wiele przypadkowych osób, przebywać wśród przypadkowych osób, rozmawiać z przypadkowymi osobami, polubić się z wzajemnością z przypadkowymi osobami. I to powinnaś robić, nie szukać wymówek "bo ja nie lubię", tylko właśnie starać się poznawać jak najwięcej przypadkowych osób - praca z ludźmi (np.w sklepie) , siłownia, jakieś kursy (na żywo, grupowo) itd. To jest konieczne żebyś wśród tych przypadkowych osób znalazła tego jedynego najbliższego którego tak bardzo potrzebujesz. Wiesz o tym dobrze.Zaryzykuj i przyjmij tę pracę - najwyżej Ci się nie uda. Najwyżej się zwolnisz za 2 dni. Najwyżej oni Ciebie zwolnią. Jakie są tego minusy? Nie ma żadnych. A jakie plusy? Będzie to mały krok do przodu w podejmowaniu decyzji zawodowych, mały krok do przodu w zdobywaniu doświadczenia (w sensie psychicznym) w stresujących sytuacjach. To są wystarczające plusy by zaryzykować.Czy spotkania z psychologiem masz regularnie? Wbrew temu co piszą na Wykopie to bardzo dużo daje, tylko trzeba chodzić regularnie.Piszesz że inni tutaj "przynajmniej mają czas w porównaniu ze mną" - a Ty nie masz czasu? Powtórzę jeszcze raz - wyobraź sobie że dziś masz 50 lat. Czy to za późno na zmiany? Nie, nie za późno. Wiele osób wtedy zmienia pracę, nawet całkowicie branże, wiele osób w wieku 50 lat zaczyna nowy związek. Po 50-tce też wiele osób się przeprowadza i zaczynają życie na nowo. A tym bardziej jeszcze później - np. po przejściu na emeryturę - też wiele zmieniają w swoim życiu.Więc jak Ty masz dziś 50 lat to naprawdę jeszcze możesz wiele zmienić, tak naprawdę wszystko. A nie, zaraz, bo już się pogubiłem.. Ty masz 50 lat? A nie, Ty masz 40 lat, czyli masz jeszcze 10 lat do tego czasu. Czy 10 lat to mało? Chyba nie. To dlaczego piszesz że nie masz czasu?Na końcu piszesz, że chcesz zostać sama, odsunąć się od wszystkiego, ale jednocześnie piszesz że nie chcesz tego, ale to silniejsze od Ciebie. To strefa komfortu, nie muszę Ci wyjaśniać, doskonale to wiesz. Musisz próbować to przełamać.ps. Poczytaj o pytaniach kartezjańskich i zacznij ich używać.
Moderator mkarweta
Autor anonima

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

ijmn4czvfo4oisk61gh9nllb

Dodane: 8 września 2024 - 12:54:09
Opublikowane

Autor był widzianyokoło 2 lata temu
Zobacz wszystkie wpisy