Pytanie do rodziców wychowujących samodzielnie dzieci (bez pomocy babć, dziadków itd.) - kiedy poczuliście luz i możliwość zrobienia czegokolwiek więcej z życiem? Osobiście nawet nie spodziewałem się, że wychowanie dziecka to taki hardkor. Jak myślałem, że pierwszy rok był ciężki, tak drugi życia z dzieckiem jest jeszcze gorszy:-nie mam czasu praktycznie na nic, a kiedy już go mam to zwyczajnie jestem zajechany i zmęczony. tak czy inaczej odpuściłem wiele rzeczy, ale nawet zakładane minimum jest praktycznie niemożliwe do realizacji - nawet dlatego, że jak już mam czas coś zacząć, to i tak nie dam rady tego skończyć-nawet jeśli miałbym czas to na ten moment siły zero, kondycji zero, odporność leży,-sport i jakiekolwiek treningi praktycznie w tym momencie u mnie nie istnieją,-odkąd młody poszedł do żłobka jestem częściej chory, niż nie jestem-cały urlop w 2025 zużyty nie na wypoczynek, ale na przerwy w żłobku i opiekę nad dzieckiem kiedy było chore (albo potem ja byłem chory)-od urodzenia młodego nie miałem ani jednego dnia wolnego żoną tak, żeby nie było młodego w domu-codzienność przerodziła się zwyczajnie w walkę o przetrwanie - (wstawanie rano, walka z młodym o jedzenie/ubieranie się, żłobek, praca, odbiór że żłobka, szybkie zakupy, jedzenie, usypianie, ogarnianie następnego dnia - i tak codziennie)-wyjść czy wyjechać gdziekolwiek dalej się nie da (zwłaszcza teraz zimą)Także pytane do rodziców kiedy poczuliście większy luz z dzieckiem? #dzieci #wychowanie #rodzicielstwo #zonabijealewolnobiega

