Mam nietypową historię do zaserwowania, jednocześnie prosząc o poradę. Opiszę sytuację w jak największym skrócie żeby nie zanudzić.Mam 35 lat, mieszkam w mieście wojewódzkim, mam 28-letnią żonę i 3-letnie dziecko oraz mniej więcej 20 milionów złotych w aktywach, o których nikt poza mną a teraz wami nie ma zielonego pojęcia.3 lata temu zmarł mój ojciec, którego byłem jedynym synem. Z racji tego, że rodzice się rozwiedli cały majątek odziedziczyłem ja. O majątku mojego ojca moja matka, była żona ojca nie miała pojęcia więc i ona o tym nie wie. Odziedziczyłem około 10 mln w aktywach płynnych, które zostawiłem w takiej formie. Od tego czasu wraz z fizycznym złotem ich wartość wzrosła do około 20 mln złotychDo sedna. Mam okej pracę, którą lubie - kokosów z niej nie wyciągam, bo 11000zł brutto, ale nie narzekam na nią. Moja żona, z którą znamy się 7 lat a od roku jesteśmy po ślubie natomiast pracuje w czymś w rodzaju obsługi klienta, zarabia około 6000zł i nie znosi tej pracy, ciągle narzeka. Oczywiście, że z tym kapitałem mógłbym z głupich dywidend nas wyżywić. Tylko nie wiem czy warto. Obawiam się, że może to się odbić przeciwko mnie i nie wyjść wcale na moją korzyść.Inną sprawą jest to, że ja realnie nie potrzebuję tych pieniędzy, bo jak pisałem - chodzę do zwykłej pracy, mam zwykłych znajomych, prowadzę najzwyklejsze życie jak miliony innych ludzi. Obawiam się, że po ujawnieniu tego nastawienie na wspólne cele się zmieni.Co byście zrobili i czy wasze partnerki wiedzą o waszych zarobkach, majątkach itd. Jednocześnie przyznam się, że mam szczęście, bo lubię swoją pracę - inaczej na pewno bym ją rzucił i chyba stracił sens życia - nie wiem co miałbym całymi dniami robić…#pytanie #zwiazki #gielda #inwestycje #gielda

