Hej, proszę o poradę dotyczącą #związki #zazdrość #różowepaski #samotność #niebieskiepaski #psychologia #psychiatria #depresja Jestem z związku z dziewczyną od roku, wszystko było super do tej pory bo mieszkaliśmy obok siebie. Teraz przeprowadziła się na studia, a ja zostałem w mojej miejscowości 200km dalej i spotykamy się raz w tygodniu jak do niej przyjeżdżam. Poznała dużo nowych koleżanek z którymi wychodzi na wyjścia wieczorami na miasto, a z drugiej strony jestem ja, który jest zazdrosny, bo nie mam ani jednego kolegi, nie mam z kim pisać i spotykać się oprócz niej, z nikim nie wyszedłem od paru lat.Jak wychodzi z koleżankami to raczej nie piszemy ze sobą bo jest zajęta wyjściem albo piszemy na siłę tylko po to żeby udawać że jest okej, moja głowa dopowiada sobie sto scenariuszy i bardzo mnie to męczy, a ja nie mam się czym zająć, tylko czekam aż wróci do swojego domu. Nie chcę krępować dziewczyny przez zazdrość bo mi na niej zależy, a to są wyjścia z koleżankami na piwo i wiem że ma prawo do własnego życia i bycia szcześliwą itp. Staram się jej ufać i wiem że mnie kocha, ale tak mnie to męczy psychicznie że jestem w stanie z nią zerwać, tylko po to żeby mieć spokój i nie musieć się martwić tym że coś jej się stanie, ktoś ją wykorzysta, albo coś innego odjebie. Jestem strasznie zazdrosny o jej ciekawe życie i to że ma zawsze z kim wyjść i jest rozchwytywana, a ja nie mam się do kogo odezwać oprócz niej i nie potrafie niczym zając swojej głowy, co kończy się moim wkurwianiem na siebie samego, dziwną atmosferą między nami i strasznym pogorszaniem mojego stanu psychicznego aż do autoagresji że jestem taki słaby w życiu, że oprócz niej nikogo nie mam. Aktualnie na poważnie rozważam zerwanie po to żeby się nie męczyć, a wiem że byłaby to głupia decyzja bo wiem że oboje się kochamy dość mocno i dość dobrze się dogadujemyJak sobie z tym poradzić żebym tak nie cierpiał psychicznie? Ma ktoś podobne doświadczenia?

