Wczoraj z anonima opublikowałem tutaj post, w którym napisałem o swoich przeżyciach, rozterkach i trudnościach. Rozumiem, że kilka osób z tagu #przegryw mogło oburzyć się, że ktoś zakłóca ich święty tag swoimi wysrywami. Ale ja was nawet tam nie otagowałem. Zamiast uzyskać jakiekolwiek porady kiedy pisałem, że terapia nie przynosi efektów, uzyskałem tylko „Ok Oski”, „Hehe, Oskarek” etc. Serio? Ktoś, kto jest w związku, ma super rodzinę i dostatnie życie w pracy nie może mieć depresji? Depresja jest zarezerwowana tylko dla piwniczniaków bez perspektyw? Nie rozumiem waszego podejścia. To, że komuś z boku wydaje się, że życie tej osoby jest świetne nie oznacza, że jest takie w rzeczywistości. Powiem więcej - kiedy chodziłem na gównoterapię po rozstaniu z dziewczyną, usłyszałem „Hehe, no ale przecież jest pan atrakcyjny i ma pan znajomych” - no ja pierdole. #depresja #smutek

