Nie jestem jakąś antypsiarą i lubię zwierzęta. Nie rozumiem jednak, dlaczego ludzie tak ochoczo biorą sobie psy, zwłaszcza do bloku. Rzadko kto jest w stanie zaoferować takiemu zwierzęciu odpowiednie warunki i odpowiednią ilość ruchu. Zresztą mówiła o tym nawet behawiorystka psów, chyba w Dzień Dobry TVN czy czymś takim (widziałam później próby dyskredytacji tej pani poprzez wyciąganie różnych niewygodnych faktów na nią - ale kimkolwiek by ona nie była, to nie znaczy, że w tym konkretnym temacie się myli). Szkoda tych zwierząt i szkoda postronnych ludzi, którzy muszą słuchać szczekania psów zostawionych samych w mieszkaniu. Paradoksem jest, że właściciele psów bardzo często mają się za osoby mocno empatyczne.Jestem jeszcze w stanie zrozumieć osoby samotne, bo taki zwierzak może im nieco pomóc w stłumieniu poczucia samotności i nadać jakiś cel, ale pary i rodziny? To już przeważnie kaprys, zwłaszcza przy niewielkim metrażu. A branie dużego psa do bloku jest po prostu głupotą i egoizmem. I wiem, że słabo wrzucać wszystkich do jednego wora, bo są osoby, które zapewnią zwierzęciu dużo lepsze życie niż w schronisku, niemniej jednak nie każdy rzeczywiście staje na wysokości zadania i nie każdy ma zwierzę z azylu. Nie brakuje osób kupujących z hodowli, bo mają kaprys, żeby mieć pieska określonej rasy. Już teraz psów jest bardzo dużo, a jeszcze się je sztucznie rozmnaża. Jak najbardziej jestem za dobrym traktowaniem zwierząt, ale przy jednoczesnym pamiętaniu o tym, że to są zwierzęta. Współcześnie coraz bardziej traktuje się je jak ludzi, nie zważając na komfort tych, którzy niekoniecznie czuja się swobodnie, kiedy psy są wpuszczane do sklepów czy lokali. Pomijam kwestię ras agresywnych i skrajnie nieodpowiedzialnych właścicieli, bo nad tą patolą nawet nie chce mi się rozwodzić. Napiszę tylko, że państwo powinno coś w tej kwestii zrobić, zanim dojdzie do kolejnej tragedii. #psiarze #przemyslenia #zalesie

