Nigdy nie miałem problemu z alkoholem pod kątem uzależnienia. Nie piję dużo, nigdy samemu, Ale zastanawiam się czy jednak coś nie jest na rzeczy, Każde spotkanie ze znajomymi to piwko (tak to już w tym towarzystwie wygląda i jest to 'naturalne'), wyjście do knajpy - też piwko. Spotkanie u kogoś na chacie - piwko (inni poją też inne trunki, ja nie lubie). Zdarza się więc czasem napić 2 razy w tygodniu, czasem 3, czasem 1 albo w ogóle. Po piwie często czuje się kiepsko, często nawet 2-3 rano serwują mi zamulenie i ból głowy. Pomimo tego wciąż do picia wracam, Ostatnim czasy czuje się przepity i nie chce mi się - koniec końców znowu pije jak zdarzy się okazjza. Czy to już oznaka problemów czy zaakceptowanie picia jako stałego elementu towarzyskich spotkan? Po uj do tego wracam skoro same minusy z picia są #gownowpis #alkohol #alkoholizm #pijzwykopem

