Opublikowane

Człowiek w korpo - moje zawirowania życiowe

Siema. Nie mogę spać, więc postanowiłem wejść na wypok, chociaż tak normalnie to tutaj nie zaglądam od dawien dawna, a konto usunąłem. Chryste Panie, kto wam ten interfejs robił, pijany DanielMagical? W każdym razie chciałem się z wami podzielić, co tam u mnie. Pewnie nikt mnie nie kojarzy, a nawet jeżeli ktoś kojarzy, to i tak ma to w dupie, ale elo.Udało mi się znacznie przepłacić za kredyt na mieszkanie w jednej z zachodnich stolic, w biednej dzielnicy. Wcześniej mieszkałem na jej obrzeżach i było spoko - 99% to byli zapracowani ludzie nie mający czasu na głupoty. Tutaj zaś są rodziny z dziećmi, co oznacza po pierwsze darcie mordy 24/7, po drugie masę śmieci, po trzecie nastolatków z nożami albo pistoletami, a po czwarte darcie mordy 24/7. Myślałem, że jeżeli poświęcę czas i energię na dekorację mieszkania to "jakoś to będzie", ale to jedynie pogłębiło mój żal bo włożyłem nie tylko wysiłek finansowy, ale też emocjonalny, i naprawdę głupio byłoby się teraz z tego wycofywać.Tak w ogóle to mam jakąś chorobę której nikt nie potrafi zdiagnozować która sprawia, że jestem ciągle zmęczony. Wyobraź sobie, że jesz warzywa, chodzisz na siłkę, bierzesz witaminki, wszystko wszystko, a i tak każdego dnia budzisz się z mocnym kacem. To całkowicie odbiera mi jakiekolwiek resztki chęci do życia.Chodzę do pracy. Jakieś korpo. Dostaję do ręki €5000 co w sumie jest całkiem spoko. Średnia liczba chromosomów na pracownika w biurze jak najbardziej zgadza się z wytycznymi medycznymi - jednemu brakuje, inny ma za dużo, jakoś to się wyrównuje. Z jednej strony trochę szkoda mi, bo mimo wszystko satysfakcja z pracy jest istotna i chciałoby się jakiś samorozwój czy coś zamiast użerać się z debilami, ale z drugiej udało mi się jakoś zniknąć między szczelinami biurokracji i nikt ode mnie nic nie chce. Wchodzę do biura, 30 minut pracy, wychodzę, fajrant. Sprawdzają, czy jesteśmy danego dnia odpikani na bramce, ale nie sprawdzają, ile czasu upłynęło.Ogólnie trochę mi też smutno, bo jestem sam. Znaczy zawsze byłem sam i najwyższa pora się przyzwyczaić, ale jak byłem młodszy to myślałem, że jakoś to inaczej będzie. W sumie to jest inaczej, bo za dzieciaka to nikt się nie chciał ze mną kolegować, a teraz to nawet raz na trzy miesiące ktoś wyjdzie ze mną na piwo, ale to ten etap życia, kiedy każdy ma żony, dzieci, i ogólnie jest zajęty, a poza tym mieszka na drugim końcu miasta. No więc moim najlepszym przyjacielem dalej jest komputer. Chociaż miesiąc temu organizowałem urodziny i przyszło kilka osób, więc też nie jestem kompletnym zerem społecznym. Ale to tak raz na jakiś czas, a chciałoby się mieć kogoś na co dzień. Ciężko jest być tęczowym paskiem, bo jak pójdę w miejsce gdzie są ludzie którzy dzielą moje zainteresowania to jestem jedynym tęczowym, a jak pójdę w miejsce dla tęczowych, to jest przeważnie festiwal normictwa. No i tak... dobry chłop jestem, ale to niewiele pomaga.Obecnie jestem na wizycie u rodziny. Już się nie kłócimy. Od dawna jesteśmy dla siebie uprzejmi. Wszyscy mówią to, co wypada powiedzieć, żeby uniknąć awantury. Eh.Moim marzeniem jest kiedyś przejść na emeryturę. Kupić domek pośrodku niczego i zostać alkoholikiem czy coś i niczym się nie przejmować. Żeby ten cel osiągnąć muszę spędzić jeszcze lata w obecnej sytuacji. Sytuacji, której wiele osób by mi zazdrościło - stabilna, dobrze płatna, niewymagająca praca, własne mieszkanie w stolicy, niezerowa liczba znajomych, brak świątecznych awantur. Ale jakoś tak nie wiem. Jestem rozczarowany. Myślałem, że będzie inaczej.#zalesie #korposwiat #pracbaza #przemyslenia #wpismusizawieracconajmniejjedentag

Dołączona ankieta

Pytanie

Sernik z rodzynkami czy bez?

Odpowiedzi

Z rodzynkami
Я не говорю по-польски
24

Dyskusja

Nie ma jeszcze anonimowych odpowiedzi.

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

lyb36z97pknkcgbdhq2elbcr

Dodane: 23 grudnia 2025 - 07:19:38
Opublikowane

Autor był widziany9 miesięcy temu
Zobacz wszystkie wpisy