“Minęło kilka lat, odkąd usłyszałem po raz pierwszy: “Czekaj na spadki, ceny mieszkań muszą pęknąć jak bańka!”. Wtedy wydawało się to logiczne – ceny nieruchomości były już absurdalnie wysokie, a wykopowi analitycy zapewniali, że tylko głupi kupuje na górce. Więc czekałem. I czekałem… A ceny? Poszły jeszcze wyżej.Dziś wynajmuję kawalerkę za cenę, za którą jeszcze kilka lat temu miałbym ratę kredytu za dwa pokoje. Właściciele mieszkań dyktują warunki, bo wiedzą, że popyt na wynajem tylko rośnie. A ja? Siedzę i zastanawiam się, czy nie zmarnowałem najlepszej okazji w życiu przez to słynne “poczekaj”.Nie wiem, czy ceny spadną. Pewnie w końcu to się stanie – za 10, 20 lat. Tylko co mi po tym, skoro życie ucieka teraz? Każdy dzień wynajmu to pieniądze, które mogły iść na spłatę mojego mieszkania. Może nie byłoby idealne, może kredyt by ciążył, ale przynajmniej czułbym, że buduję coś swojego. A tak? Czekam, bo kiedyś uwierzyłem, że ci z wykopu wiedzą więcej niż rynek.Czy ktoś jeszcze wpadł w tę pułapkę “czekania na spadki”? Jak sobie z tym radzicie?”#nieruchomosci #zalesie #kredythipoteczny

