Troche lat już mam (34) i coraz mniej mam ochotę ukrywać prawdę przed kobietami. Z obecną różową miałem dzisiaj spinę i się nie odzywa a poszło o ubiór - spytała wprost czy podoba mi się jej garderoba a ja odparłem szczerze, że niezbyt. Dlaczego? Jest lato, jest ciepło, ja lubię u kobiet szorty, jakieś spódniczki i ogólnie ten trend oversize i ubierania rozwleczonych, dresiarskich ubrań lub z recyklingu u kobiet mi nie pasuje i ona o tym wie - taki mam pogląd, to moja sprawa i nie interesuje mnie ta pseudo nowoczesność w kobiecej modzie. Figury złej nie ma, wzrost 170+, waga 60 "z wąsem" ale jak chyba każda kobieta kompleksy ma - tu uda nie takie, tu celulit i masa innych kobiecych bzdur na które ja kompletnie nie zwracam uwagi bo mam oczy i widzę, że z bliska 90% kobiet ma takie wady a nie mają ich albo fitnessiary albo juleczki ze szkoły średniej. Także tego, chciała żebym pokazał przykłady jakie mi się podobają - pokazałem, pewnie myślicie że pokazałem coś na wzór mini z Energy 2000 ale nie, po prostu ubrania na widok których facet fantazjuje o swojej kobiecie bo na mnie osobiście bardziej działa widok ubranej dziewczyny w fajnych, dopasowanych szortach (najlepiej jeansowych) lub spódnicy a nie nago czy w jakieś wymyślnej erotycznej bieliźnie. No ale foch bo powiedziałem prawdę. Oczywiście rozmowa "no ale czemu nie mówiłeś o tym?!" - no cholera, mówiłem cały poprzedni rok i mi się znudziło bo bezpośrednio po rozmowie ubrała ze 2 razy jakiś fajny ciuch a potem wskakuje na nowo w swoje spadochrony.. Podobno to koleżanki są inspiracją - no nie wiem, jej się ubierają tak że nie ma cyca na wierzchu ani tyłka ale wyobraźnia szaleje.. Czasem zazdroszę tym matkom (prędzej widzę takie matki niż młode Julki które to już totalnie ubrania z demobilu mają) co pchają wózek z dzieckiem i po których widać, że już idealne nie są ale nie mają już poczucia jakiegoś pseudo wstydu i wskoczą w jakiegoś fajnego szorta i umieją pobudzić wyobraźnię.. ehh, problemy z dupy starego dziada po 30. #zwiazki #rozowepaski #moda #zalesie

