Jakiś czas temu moja dziewczyna oświadczyła mi, że nie wyklucza palenia marihuany (ale nie często, np. raz do roku na festiwalu). Na te słowa poczułem mocną potrzebę zdystansowania się od niej, myśl o niej palącej jest dla mnie obrzydliwa i bardzo ciężko jest mi się z tym uporać. Wiem, że to brzmi jak kontrolowanie, ale naprawdę staram się zrozumieć, czy to faktycznie jest potrzeba kontroli, czy może po prostu mam w sobie zasadę, że nie chcę spotykać się z kimś, kto nie wyklucza używania narkotyków. Rozmawialiśmy o tym i starałem się podejść do tego jak najbardziej na chłodno, np. mówię sobie, że to jest mniej szkodliwe niż alkohol (?) czy też "przecież mówi, że nie wyklucza raz do roku, a nie że będzie palić codziennie", ale myśli o tym wracają i nie mogę się przez nie uspokoić, bo wizja jej palącej trawę jest dla mnie nie do przejścia.Ciekaw jestem waszej opini, czy wszystko można przepracować i przyjąć, czy może jednak są pewne zasady i wymagania wobec drugiej osoby, których nie porzucimy?(Dzięki za opinie! Będą dla mnie pomocne, bo na razie jestem w tym sam.)#ankieta #pytanie #kiciochpyta #związki #logikaniebieskichpasków

