Coraz bardziej zaczynam się martwić o swoją przyszłość. Atualnie jestem #studbaza na kierunku nazwijmy to "zaufania publicznego" Koniec studiów zbliża się wielkimi krokami, a ja wpadam w niekończącą się spiralę spierdolenia, że nie znajdę pracy w zawodzie przez brak doświadczenia albo po prostu, że nikt nie będzie mnie chciał zatrudnić. Ludzie którzy już pracują w zawodzie o (swoją drogą którego nie lubią, ale znajomości) utwierdzają mnie w tym przekonaniu, że bez pleców zmarnowałem tylko czas. Rodzina oczywoście mnie pociesza, że na produkcji zawsze znajdą chętnych więc na ich wsparcie przestałem już liczyć. Jeżeli chodzi o sam kierunek to go po prostu lubię i chciałbym się w nim rozwojać, ale tak jak wyżej. Nie bardzo wiem co w takiej sytuacji robić. Zacząłem szukqć jakiś stażów, ale w mojej okolicy wieje pustką. Nie wiem, czy nawet jest sens rozsyłać CV skoro zakres moich umiejętność jest typowy ja po studiach. Staram się uczyć ponad programowo, ale jestem już w takim dołku, że przychodzi mi to z trudem, bo skoro nie widzę w tym sensu to po co próbować? Ma ktoś jaką radę co powinienem począć w takiej sytuacji? Co zrobić chociaż aby zobaczyć cień nadzieji, że to wszystko nie poszło jak krew w piach #zalesie #pracbaza

