Jezu jakim ja jestem mentalnie dziwolągiem, który przejmuje się i rozkminia wszystko. Zawsze miałem taki mindset wgrany, wystarczyło że ktoś mi coś powiedział, a ja to już brałem maksymalnie do siebie i miałem dzień wyjęty z życia. Walcze z tym, nawet ostatnio zacząłem występować publicznie czy wydawać swoją muzykę. Co najlepsze odbiór mam bardzo ok, ludziom się podoba, mam dobre komentarze tu i tam. Jednak wystarczy, że zdarzy się jeden komentarz "ale gówno" - który przyćmiewa wszystkie te dobre i ja zaczynam rozkładać na czynniki, kwestionuję to co robię, że pewnie to jest jednak chujowe, a ludzie co piszą że zajebiste się nie znają. Jezu co za zjebany charakter. Powodzenie mam też spore, bo morda całkiem ładna, ale oczywiście najbardziej rozkminiam że jakaś laska nie chciała się ze mną spotykać, zamiast skupić się na tych co chcą, bo ich jest całkiem sporo...Strasznie kruchy się czuję w środku, łatwo mnie urazić. Każda krytyka jest brana maksymalnie do siebie i od razu odbieram ją jako "aa jednak jestem zjebany". Przecież to jest niepoważne, żeby tak się zachowywać. Nie wiem co to jest, jakaś nadwrażliwość czy inny shit, ale męczące jest takie życie. #psychologia #psychiatria #samorozwoj

