Siema. Czy Wasze #rozowepaski tez wymagają byście robili rzeczy "po ich"?Moja siedzi w domu na macierzyńskim i wczuwa się w kierownika domu. Ja po powrocie z pracy zwykle chcę spędzić czas z dzieckiem albo jak spi, to coś porobię, co żona chce, by ona mogła polezeć.Niestety zawsze konczy się to awanturą. Posprzatałem w łazience? Źle! Ugotowałem makaron? Źle - za twardy (był miękki, smakowałem)Ugotowałem kurczaka - źle. Umyłem dziecko - źle. Nie umyłem z rana szybko podłogi - źle. Z jednej strony uważa, że wszystko robię źle, że robię "na złość" i potrafi zrobić o to awanturę (w jedną stronę, bo nie będę robił patologii przy dziecku). Ja rozumiem, że jej ciężko ale raz, że mamy bardzo łatwe w "obsłudze" dziecko, dwa ze śpimy całe noce - dziecko spi 10h ciągiem a jej dalej mało. Wiecznie zmęczona, niezadowolona. Ona pierwsza chciała dziecko, ja zgodziłem się po roku rozmów i nakreślania "czarnych wizji". Jak jej przemówić do rozsądku po ludzku, że ja nigdy nię będę robił rzeczy jak ona 1 do 1, bo nie jestem nią. I nie chodzi o to, że te rzeczy są obiektywnie zrobione źle, tylko inaczej, w innym czasie, w innej kolejności a istnieje tylko jedyna słuszna wersja. Help! #zwiazki #logikarozowychpaskow

