Czy jestem samcem beta?Przeważnie (nie zawsze, ale często) unikam kłótni i wdawania się w dyskusje, bo mi na to szkoda czasu i energii. Niektórzy postrzegają to jako słabość, a konkretnie mam na myśli moich kolegów - z nimi dyskutuję, ale już z innymi ludźmi (takimi, których słabo znam) już niekoniecznie.Przykładowo - jechałem ostatnio taksówką. Taksówkarz był bardzo gadatliwy i wygłaszał różne opinie, z którymi się nie zgadzałem, ale mu przytakiwałem. Robiłem to, bo nie chciało mi się z nim wdawać w dyskusję, a poza tym nie chciałem odbywać podróży w nieprzyjemnej, napiętej atmosferze. Nie przeszkadzało mi jego gadanie, ale w swojej głowie wyrażałem dezaprobatę dla jego poglądów.I teraz pytanie - czy „prawdziwy mężczyzna” w takiej sytuacji wdałby się w dyskusję? To oczywiście tylko przykład, ale podobny scenariusz ma dość często miejsce moim życiu. Generalnie jeśli nie rozmawiam z kimś w jakikolwiek sposób ważny dla mnie, to nie czuję potrzeby uzewnętrzniania się, stawiania na swoim czy nawet wyrażania swojej opinii bądź dezaprobaty. Nie znaczy to, że nie umiem dyskutować, ale w 90% przypadków odpuszczam, bo nie widzę w tym sensu.Co o tym myślicie i jak sami się zachowujecie w takich sytuacjach?#logikaniebieskichpaskow #niebieskiepaski #przemyslenia #przegryw

