Jesteśmy ze sobą 9 lat od lat licealnych. Ja jestem jej pierwszy i ona moja też. Dogadujemy się ze sobą cały czas, wspieramy, kochamy, nie nudzimy się ze sobą. Aspekt finansowy też nigdy nie był u nas problemem, nikt nie był nikogo sponsorem, jednakże jak jednemu zabrakło do 10 to drugie je wspierało. Praktycznie przez cały czas zarabialiśmy podobnie, tak samo jak i obecnie, każde z nas zarabia powyżej średniej krajowej. Ostatnio zaczęliśmy myśleć o ślubie i weselu, tak żeby zwieńczyć nas związek i zrobić po prostu imprezę dla rodziny i znajomych z całą tą otoczką. Generalnie jest to jej marzenie żeby było to wesele, a nie skromniejsze przyjęcie, ale ja też ostatnio się do tego przekonałem. Byliśmy przygotowani na to, że będziemy sami płacić za wesele i nie spodziewamy się zwrotu w kopertach bo to nie te czasy. Po rozmowie z moimi rodzicami moi zaproponowali układ, że oni zapłacą za moją rodzinę, jej rodzice za swoją i my za swoich znajomych, a resztę kosztów podzielimy na trzy. W gruncie rzeczy uznałem to za dobry układ, o którym powiedziałem swojej narzeczonej. Ona uznała, że nie będzie prosić swoich rodziców ponieważ opłacili jej połowę wartości mieszkania, które ona aktualnie samodzielnie spłaca. Tutaj potrzebuje opinii, ponieważ osobiście uważam, że pomimo tego że razem w nim mieszkamy (również włożyłem pieniądze w remont), jest to nadal jej mieszkanie i to jej rodzice dali te pieniądze a ja do tego mieszkania nigdy nic nie będę miał w kwestii własności. Druga sprawa jest taka, że moja strona rodziny więcej daje pieniędzy do tzw. wspólnej puli a takie traktujemy jeśli dostajemy coś na święta lub przy okazji np. remontu (nie są to duże sumy żeby sobie ktoś nie pomyślał że pisze oskar developerski), ale nie mam z tym totalnie problemu. Nie wiem czy przesadzam ale wydaje mi wspólne opłacanie z tylko naszych pieniędzy i później otrzymane wspólne pieniądze z kopert na pół trochę niekorzystne dla mnie zakładając że moi dadzą znowu o wiele więcej pieniędzy. Poza tym jej rodzice są tacy, że jak będzie chciała zmienić auto to jej dołożą a moi mi nie (jakbym poprosił to pewnie by to zrobili ale jak tak nie lubię i nie chcę).Jak uważacie, czy mam rację czy przesadzam i uaktywnił się we mnie mały góral z zakopca albo jakie macie propozycje na wyjście z tej sytuacji?#zwiazki #rozowepaski #niebieskiepaski #pytanie

