Chodzi o kobiety. #zwiazekW czasach liceum nie narzekałem na kontakt z kobietami - były przelotne romanse, jednorazowe nocne wyskoki aż do czasu jak wjebałem się w związek.Czas w związku wspominam git, jednak chyba problemem było rozstanie które stało się NAGLE i mogło wywołać u mnie problem z którym zmagam się ciągle.Nudzą mnie kobiety do momentu aż ich nie poderwę, nie potrafię zaufać(?) no poprostu nawiązać trwałej relacji. Wcześniej myślałem - ok, trzeba skleić złamane serce. Podpierałem się szarymi myszkami ale w 2022 stwierdziłem, że no starczy tego i przydałoby się tworzyć z kobietą przyszłość. No i się zaczeło. Spotykam się z tymi pannami, poznaje je ale co z tego.Nie czuje żadnej chemii do tego by pisać tym kobietom jakieś słodkie słówka, interesować się co u nich.Jest tu osoba która ma lub miała podobnie? Może w jakiś sposób z tego wyszła? Może ktoś ma jakąś poradę? Podyskutujmy.

