Weź se lepiej babę która będzie lubiła gotować, ja myślałem że a chuj tam jakoś to będzie. Nie nie będzie, tragedia i nie chodzi o to że wymagam by był codziennie obiad dwudaniowy (jak mój szwagier o czy mogę powiedzieć dłużej). Ale codzienny lub prawie codzienny wspólny obiad to coś co buduje, i widzisz że kobieta dba o ,,domowe ognisko" a chłop zadowolony. Może to być nawet odgrzewane przez dwa dni, zupa czy coś jednogarnkowe. Ty możesz się przykładać, gotować z nią jak masz czas, sprzątać po lub robić zakupy nie zostawiaj jej z tym samej. Ale niech ona to lubi i robi. Bo moja robi to na odpierdol jakieś gówno co się nie da jeść, wymieszane wszystko z wszystkim bez smaku i składku, po prostu marnuje składniki i to nie tak że czyści lodówkę, z dobrych składników które kupię nie potrafi zrobić prostej rzeczy, jak ona robi zakupy np bo myśli że a teraz coś fajnego zrobię to nie kupi połowy albo coś pomiesza lub oleje najważniejsze składniki i wychodzi gówno. A przy tym syf i ujebane wszystko a to przez brak chęci i skilla manualnego. No kotleta usmaży, ciasto jakieś tam zrobi ale wyjdzie jej jedno na trzy, i to nigdy nie jest do powtórzenia. Zresztą jej matka to też dwie lewe ręce w kuchni. Najbardziej miałem bekę jak u mnie w domu na wakacjach były pierogi z jagodami i ona będzie robić po powrocie. Krzyż na drogę. A teraz są dzieci i też jest to samo robi jakieś gówna (z zdrowej żywności) ale nie jedzą tego bo to nie ma żadnego składu, smaku, nic. No i tata gotuje to im smakuje i jedzą, no i żona też. Robię boxy czasami do pracy na tydzień to mi podbiera bo tak wygodnie. Ona za to ma pretensje że po pracy muszę siedzidziec w kuchni i po powrocie jeść obiad i czy nie mogę w pracy. Raz jej tylko powiedziałem że po to mam dom by w nim jeść i jak mam na mieście jeść to inne rzeczy też mogę na mieście i w pracy robic. Koniec tematu ale gotować dalej nie umie, a tłumacze jej tylko że wystarczą chęci i przyłożenie się do tego