Jakiś czas temu zmieniłem stanowisko w pracy, swoje obowiązki oddałem młodszemu koledze, a ja przeszedłem do nowoutworzonego działu, którzy nie pracuje na pełnych obrotach ponieważ uzupełniają jeszcze kadrę. Dzięki temu pozbyłem się wielu stresów w pracy i zmniejszyła mi się liczba obowiązków. Mogę teraz spokojnie i bez napięcia odwozić dziecko do szkoły, a w pracy spędzam ok 8 godzin. Generalnie korzyści z tej zmiany jakie można przedstawić to:- mam luźniejszy dzień pracy- mniej stresu (odciąłem się od klientów oraz obowiązków które negatywnie na mnie wpływali, w zasadzie zmieniłem otoczenie w 70%)- poszerzam swoje kompetencje- chodzę na siłownię, bo wreszcie mam czas- wstaje 6 lub napwer 6 żeby ogarnać się przed rozpoczęciem dnia, wcześniej było to po 7- w miarę zdrowo się odżywiam (bazuje na domowym jedzeniu i ograniczam słodycze, zrezygnowałem z alkoholu)- odświeżam sobie garderobę, zawsze lubiłem ładne rzeczy, szukam czegoś na vinted w dobrej cenie - to takie moje guilty pleasureGeneralnie to dążyłem do stanu, który przedstawiłem powyżej, jednak w tym momencie okazało się, że:- myślę wolniej i generalnie z trudnością idzie mi myślenie- trudniej mi przyswajać wiedzę. Trzeba zaznaczyć, że nie jest łatwo do niej dotrzeć (głównie można ją czerpać od kolegów-specjalistów, którzy są mocno zajęci i nie potrafią przekazywać wiedzy), ale i tak jestem jakiś oporny na nowe informacje- gorzej idzie mi rozmawianie po angielsku- mam długi rozbieg energetyczny, tzn. po 2-3 h jestem w miarę rozgrzany umysłowo- mam obojętny nastrój, generalnie przyjemność sprawia mi tylko zabawa z moim dzieckiem. Może jeszcze uczucie pompy na siłowni.- towarzystwo znajomych/rodziny mnie męczy ponieważ rozmowa to wieczne licytowanie się kto więcej zarabia, kto buduje większy dom i bierze mniejszy kredyt.- brak poczucia robienia czegoś kreatywnego- generalnie marazmNie wiem czego oczekuje od tego wpisu, może Waszych historii czy też tak mieliście i czy to zmieniliście, a jeśli tak to jak.#zmeczenie #stres #zycie

