Kryzys 2008 i jeszcze więcej kobiet niż wcześniej poszło (/zostało wypchniętych) na rynek pracy.Jak tam przyszły to spotkały dziadersów-boomersów z seksistowskimi żartami, szklanym sufitem, molestowaniem itp. zachowaniami. Ogólnie po prostu klimat który im nie pasował.Partie konserwatywne trochę bez sensu wdały się w wojnę kulturową i konserwacje że to niby w pracy trzeba być twardym i kultury zapieprzu, tym samym stając po stronie dziadersów-boomersów, bo to ich elektorat - więc panie poszły do partii przeciwnych.Bo co takiej millennialce co w 2010 roku miała z 20 lat, poszła na staż do korpo, macierzyńskiego tyle co nic w USA, więc trudno o dzieci, a pracować trzeba, bo kredyt studencki i wynajem w pojedynkę się nie spłaci, i w pracy jakiś boomer rzuca seksistowskimi żartami miała wtedy do zaoferowania partia konserwatywna z dowolnego z tych krajów?Do tego mass media (telewizja) prezentowała lifestyle życia z wielkich miast tym millenialsom (choćby „Friends”) i pokolenie chciało mieć to jako standard - a konserwatywne partie to raczej mówiły siedź na tyłku, masz rodzić dzieci, blablabla, z resztą niektóre odłamy do dzisiaj takie są ;)Także: kryzys, nowe pokolenie, wyższe standardy społeczne, i bzdurna walka niektórych partii z albo potrzebami ekonomicznymi (za ktore sami jako politycy są odpowiedzialni) albo ambicjami pań.