Dziś po raz pierwszy w życiu zostałem fizycznie zaatakowany na ulicy. Gość kopnął mnie gdy przechodziłem przez ulicę, a gdy kazałem mu się uspokoić to uderzył mnie w twarz. Odsunąłem się i oddaliłem, bo nie wiedziałem czy gość nie jest naćpany lub chory psychicznie (bo kto normalny rzuca się z lapami na innych na ulicy?), wolałem nie dostać potencjalnej kosy. Zadzwoniłem na 997, kazali mi zgłosić się na komisariat, ale tam mnie olano ("nie ma pan żadnych obrażeń"), świadków zdarzenia nie było. Gdy zapytałem ludzi na przystanku obok to nikt niczego nie widział. I choć istotnie nie mam żadnych obrażeń to czuję bezsilność i wściekłość. Po pierwsze dlatego, że typ nie poniesie żadnej odpowiedzialności, po drugie, że trochę zaburzyło to moje poczucie męskości (bo nie oddałem typowi i wolałem się oddalić), a po trzecie nie mam nikomu o tym powiedzieć. I możecie mnie nazwać płatkiem śniegu, ale po czymś takim nie czuję się już bezpiecznie w swojej okolicy. #zalesie #patologiazmiasta #oświadczenie

