Żyje 3 lata ze swoją narzeczoną, kobieta lat 36. Ja 30. Ona według mnie zachowuje się już słabo. Ciągle wyrzuca wszystko na ziemie, muszę po niej zbierać, zostawia papierki, opakowania zamiast wyrzucić do kosza, ogólnie lubi robić bałagan, który ja codziennie za nią sprzątam. Ale nie tu jest pies pogrzebany. Ona by chciała chyba tylko życie ze mną, nie wiem, bo jej wygodnie?, bo jej opłacę rachunki, bo jej opłacam różne wydatki, a nawet jedną ratę! (mieszkamy u mnie w mieszkaniu, własnościowym). Półtorej roku temu uzgodniliśmy, że będziemy robić dziecko, weźmiemy ślub (kościelny). Ona jest strasznym leniem, jak ja nie pójdę do jubilera, nie pokażę, nie kupie to ona nie weźmie tego ślubu. Najbardziej boli mnie, że chciałbym mieć już rodzinę z nią, mimo uzgadniania teraz wymyśla, boi się, straszy, że owszem będziemy się starać za ten miesiąc w umówionym terminie, ale ona nie będzie chciała zajmować się tym dzieckiem. Wiem że mówi nieprawdę bo chce sobie jeszcze w wygodzie pożyć, ale nie będę czekał w nieskończoność. W dodatku obraziła mnie kilka dni temu (bo lekko łysieje) mimo swojego wieku, to powiedziała że wstyd ze mną byłoby się pokazać. Odpowiedziałem wtedy jej, że skoro tak uważasz to jak nie chcesz dziecka, rozstaniemy się, a ja zrobię przeszczep, poopłacasz sobie sama wydatki i figa z makiem na drogę! Obraziła się, ale powiedziała że będziemy się starać. Owszem powiecie mi, fajnie iść na kompromis, ale jak mam patrzeć na osobę którą kocham, budzę się codziennie i widzę w niej osobe z którą nie mamy wspólnego celu? Musiałem się wyżalić, dlatego nie wiem co zrobię, za długo szedłem na kompromis :( Pewnie pod naciskiem zrobimy te dziecko, ale jak słyszę co ona potrafi do mnie mówić... Chyba zabijam jej wizję życia, mimo ustaleń. Co byście zrobili na moim miejscu? Oboje nie mamy znajomych i mimo to jak tu wygląda, to po za tym okazujemy sobie czułość i się wspieramy. #dzieci #zwiazki #slub #kiciochpyta

