Jestem zdziwiony jak dużo wpisów pojawia się tutaj osób które rzuciły alko i są tym faktem zadowoleni, dumni i czują jakąś poprawę. Oczywiście nie chodzi mi tu o osoby które dotkneły dna ale o takich piwoszy i weekendowych pijaczków. Sam taki byłem. Prawie 20 lat. Teraz mam 36 lat. Popijałem za nastolatka. Od 18nast to każdy weekend w weekend picie. Na studiach jeszcze bardziej. No i tak to trwalo te 20 lat prawie. Życie od weekendu do weekendu. Balety i picie do monitora. Często do zgonu. Ale w poniedziałek 100% ogar. I do piątku. Czasem w tyg wpadało piwko czy dwa, jak się mecz trafil, jak ktoś przyszedł. Ale nigdy nie zachlałem do pracy, nie wpadłem w długi, konflikty z prawem, krzywe akcje. Same pozytywne wspomnienia. Nawet jak kończyłem z urwanym filmem to nie budziłem się w rzygach tylko normalnie w łóżku. Po prostu miałem dziure ale wszystko było ok. Nie upijałem się gdzieś na mieście do końca. Zawsze dobijałem się w domu już na spokojnie. No dobra. Ale od 14 miesięcy nie pije. I co? 95%kontaktów społecznych mniej, niechęć do wszystkiego, zero motywacji, zmieniłem pracę na lżejszą ale gorzej płatną bo mi się nie chce główkować za dużo, kompletnie przestały mnie interesować gry, filmy, muzyka. Podobnie jak kobiety. Najchętniej to bym leżał, spał i tyle. Na spacer czy pobiegać sobie czasem pójdę ale to takie zmuszanie się. Finansowo też nie jest lepiej bo zamiast kupować alko to kupuje jedzenie bo mi się gotować nie chce. Zdrowie, cera bez zmian. Byłem u psychologa, nawet dwóch. No fajnie, porady idź pobiegaj. Było skierowanie do psychiatry, dostałem Asertin i kompletnie nic to nie dało. Dodam tylko jeszcze, że samo rzucenie alko z dnia na dzień nie było dla mnie żadnym wyzwaniem. Przez te 14 miesięcy nie miałem żadnego załamania, żeby myśleć nawet o napiciu się. Nawet wyjścia do baru ze znajomymi były ok, piłem cole i tyle choć pytania jakiego mam raka były dziwne. Alko dalej mam w domu, nawet sporą kolekcję. Na wyciągnięcie ręki. Nie miałem żadnych delir. Ale serio nie widzę żadnych plusów rzucenia tego alko, wręcz same minusy bo potraciłem kontakty społeczne, nie mogę się zresetować po cieżkim tygodniu tylko wybieram teraz lżejszą drogę życia. #alkoholizm #zalesie

