Potrzebuje wylac gdzies swoje rozterki o sobie. Mam 20 lat, skonczylem technikum informatyczne, po maturze zacząłem pracę jako programista, a co drugi weekend spędzam na uczelni studiując zaocznie infe. Ogólnie to lubię swoją pracę, nie martwię się o opłacenie rachunku za mieszkanie, jestem w stanie odkładać +- 1k miesiecznje, ale mam jakieś dziwne wahania nastroju. Mogę wyjść z pracy zajebiście szczęśliwym ale jeszcze tego samego dnia gnębi mnie smutek, tak jakbym nie potrafił cieszyć się z całego dnia, tylko zawsze znajdę czas na właśnie jakieś smuty. Rozmyślam trochę, ze chciałbym pokorzystac z życia studenckiego tak jak moi znajomi, jakieś imprezki itp, ale wyjechałem na drugi koniec Polski za pracą i w sumie nikogo tu nie znałem, obecnie w mieście znam tylko osoby z pracy. Nie mam z kim wyjść na piwo czy cokolwiek pogadać. Chodzę na te studia ale no każdy się rozjeżdża po zajęciach i to wszystko. Jestem przez ten brak socjalizacji trochę rozproszony, z jednej strony jak patrzę na życie niektórych moich znajomych co imprezują itp to w zasadzie nie chciałabym zamienić się savem w życiu, bo generalnie wierzę że to co robię jest słuszne i zapewni mi fajną przyszłość. Może i nie mam czego żałować, czasu na imprezach itp ale no wiele ludzi wspomina te czasy najlepiej i też chciałbym posmakować. W życiu byłem na paru imprezach, ale zwykle bylem outsiderem. Ostatnio dużo się zmieniłem pod względem socjalizacji z innymi, jestem bardziej chętny do ludzi, ale no to zdarza się wtedy jak tylko okoliczność ku temu sprzyja, a na pewno nie jest tym życie w całkowicie nowym środowisku samemu. Chciałem to gdzieś napisać, może ktoś coś poradzi, może za bardzo narzekam i mam zajebiste życie, a może z niego nie korzystam i jestem przegrywem#feels #samotnosc #gownowpis

