Opublikowane
Ehh... po tylu latach poznałem osobę wręcz idealną dla mnie, przynajmniej tak mi się wydawało. A nie jestem zbyt kochliwy i nie mam też ciśnienia na związki. Na papierze wszystko wyglądało spoko, bo choć daleko mi było do modela, a ona na brak zainteresowania narzekać nie mogła, doceniała walor intelektualny naszej znajomości i to, że zapewniałem jej to, czego inni nie są (a w przeszłości była wielokrotnie krzywdzona przez innych). Bez wdawania się w szczegóły, wkrótce okazało się, że nasza "bezpieczna" i troskliwa relacja okazała się dla niej zbyt nudna, nie dostarczała jej emocji, których potrzebowała. Tylko właśnie te wszystkie emocje, których poszukiwała, jednocześnie nienawidziła i była powodem jej zguby wcześniej. Zdałem sobie sprawę, że jest zamknięta w pewnym schemacie wyniosłym jeszcze z domu, który utrudniał jej zbudowanie zdrowej relacji później (problemy z ojcem). Nie pełniłem roli żadnego ratownika, ale byłem zapewniony, że to już przeszłość i rzeczy przepracowane. Tak nie było i choć podstawą naszej relacji było to, że nie było żadnych gierek i komunikacja przebiegała idealnie, wkrótce to miało się zmienić i zaczęła wręcz prowokować spięcia (chyba po to, by zobaczyć reakcję), a jestem naprawdę niebywale niekonfliktową osobą. Dziwne krzywe akcje z jej strony, a ja nadal przy niej byłem i ją wspierałem z wyrozumiałością, dziwne, no nie? Aż dla niej zbyt piękne, bo nie spotkała się tym, no chyba, że u desperatów, a ja do takich się nie zaliczam (bo by w ogóle ta relacja się nie zaczęła). No i też nie musiała już się o mnie starać. Bo dla mnie bez sensu jest wizja związku, gdzie trzeba walczyć i rywalizować. Rywalizujmy ze światem, a związek niech będzie wytchnieniem i wsparciem, strefą komfortu.No i finalnie przykro, bo tyle się naczytałem na wykopie o tym, że dziewczyny szukają badboyów, a Ci normalni są na straconej pozycji, ale byłem pewien, że to takie hiperbolizowane gadanie, albo coś co dotyczy nastoletnich związków. Gdyby nie ten aspekt, to naprawdę była to super dziewczyna, a mało takich poznaję. Teraz jak kiedyś poznam kogoś nowego, to będę miał zryty beret, że się skończy tak samo, że nie jestem badboyem dostarczającym emocji i inne takie... #zwiazki #zalesie #relacje #milosc
28

Dyskusja

Rejestr odpowiedzi mirko.pro (1)
mirko_anonim
Opublikowane
@mirko_anonim owszem ludzie mogą mieć różne zaburzenia osobowości lub dziwne schematy zachowań w relacji wiec nie bronię typiary, ale to co u Ciebie mi się rzuciło to to ze dbanie o relacje nazywasz rywalizacja czy walka… o kazda relacje trzeba dbać i bez tego relacja po prostu powoli usycha. Czasem w relacji trzeba się bardziej postarać albo zrobić coś inaczej czy po prostu pogadać o tym co nas boli, smuci, cieszy czy na co czekamy z utęsknieniem. Relacja owszem jest ostoja spokoju, ale by tak na pewno było to trzeba jednak nie usiąść na laurach i myśleć ze ta relacja jest wieczna. Tak metaforycznie ujmujac kazdy dom prędzej czy później trzeba wyremontować po jakimś czasie, ale można tez na bieżąco poprawiać go by nigdy nie trzeba było robić mega gruntownego remontu który niszczy radość płynąca z mieszkania w nim. Poczytaj o dobrej komunikacji i budowaniu więzi emocjonalnej by kolejna relacja (albo obecna bo w sumie jakiś pobieżnie czytałam i mi umknęło czy jesteście razem czy już nie) była po prostu lepsza.
@Kitku_Karola:Tylko w teorii!!! w praktyce wygląda to wszystko inaczej bo najczęściej jedna ze stron jest w całkiem innym wymiarze rozumowania( stąd problemy), taka teoria to spełnia się idealnie w twojej głowie kiedy rozwiązujesz problemy ze samym sobą, ale nie z osoba której w ogóle nie rozumiesz albo ona nie rozumie ciebie.
Moderator mkarweta
Anonimowy użytkownik

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

clnjy39ak002a0mr0lz7q7cuo

Dodane: 10 października 2023 - 08:32:36
Opublikowane

Autor był widzianyprawie 3 lata temu
Zobacz wszystkie wpisy