Jaki macie myk na wymuszone spotkania towarzyskie na #redukcja? Co chwilę gdzieś muszę wychodzić na jakieś kolacje, spotkania u znajomych rodziny, z klientami itp. Widzę takie opcje- OMAD danego dnia - mało pomaga, bo wieczorem i tak potrawy są na tyle kaloryczne, że wychodząc głodnym jestem ponad limit- cięcie kcal z całego tygodnia, żeby w dzień spotkania mieć "zapas" - zjazd samopoczucia przez cały tydzień- zwiększone cardio w danym tygodniu - to działa, tylko mam poczucie mocnej straty czasu- nie robienie żadnego z powyższych i mniej lub bardziej ostentacyjna odmowa jedzenia- odmawianie spotkań na redu, z wyjątkiem superważnych - chyba najlepsza opcjaUprzedzając "hehe, czasem sobie można pozwolić, od jednego dnia nic się nie stanie", u mnie tych okazji jest tyle, że praktycznie minimum co tydzień gdzieś muszę wyjść, a zdecydowana większość potraw jest nastawiona na smak a nie sytość i przeszkadza to strasznie w szybszej i krótszej redukcji do czego dążę.#dieta

