Potrzebuje jakiejś neutralnej opinii, bo ja zacząłem już myśleć emocjami. 5 tyg temu przeszedłem na dietę pudełkowa 2k kcal (makrosy dzienne wahają się od 1920-2000kcal 120-150b 200-230w i około 70t), chodzę 2x w tyg na siłownię i mam trening głownie stretchingowy, poprawienie ruchokeiści, wzorce ruchowe (w tym tyg zaczynam już siłowy z ciężarami), dodatkowo w zeszłym tyg zacząłem chodzić 2x w tyg na basen + jak nie mam treningu na siłce to sam robię stretching około 40min.Zacząłem to wszystko z 99kg/180cm, w zeszłym tyg na ważeniu było 95.6 a dzisiaj jest 98kg (waze się w piątki). Generalnie w tym tyg zauważyłem, że mam blokadę z dwójką, już trzy dni bez. A wcześniej to tak co drugi dzień minimum była. Dodatkowo dodam, że w zeszłą sobotę (dzień po tym ważeniu 95.6) przez cały weekend zjadłem małego kebaba i wypiłem z 0.4 wódki. Była domówka i to wszystko co zjadłem i wypiłem w sobotę (oprócz dużej ilości wody, którą popijam). W nd zjadłem tylko dwie kanapki i trzy parówki. Od pon wróciły pudełka.I teraz mam taką roślinne czy ten jeden dzień tak wpłynął na wagę czy to kwestia problemu z wypróżnianiem się czy może kcal za mało ucinam?:/ już obecnie jest momentami trudnego wieczorem jak zjem wszystko szczególnie, że teraz każdego dnia mam albo basen albo siłkę..W głowie mi się narodziła już panika, że to bez sensu i jakaś rezygnacja :( #dieta #mirkokoksy

