Mam paskudną sytuację. Jestem po ślubie od 5 lat. Mąż chciał intercyzę. Mi było bardzo przykro, poczułam się jakbym była podejrzana o złe zamiary. Mówiłam o tym ale on trzymał się swojego więc stwierdziłam, że odpuszczę i doszło do ślubu i podpisania intercyzy. Jego głównym argumentem było tłumaczenie, że gdyby miał problemy finansowe to ja będę bezpieczna, że to uchroni mój majątek. Nie myślałam o tym tak, wolałam model jedności finansowej kiedy jest dobrze i kiedy źle ale poszłam na ustępstwo i przyjęłam jego wersję. Wszystko było ok do czasu... Po lockdownie jego firma powoli upadała. Obecnie jest zadłużony po uszy a z jego majątku nie zostało już nic, ja go utrzymuje. Pomoglibyście w takiej sytuacji? Przyznam szczerze, że mam w głowie powiedzenie chytry dwa razy traci... Dla mnie było oczywiste, że będziemy się ratować i nie ma twoje i moje ale on chciał inaczej. Nie wiem co robić, z jednej strony pomogłabym ale wtedy stracę wszystko co mam. Z drugiej ciągle w głowie mam te jego słowa, że trzeba myśleć rozsądnie i ZABEZPIECZA mnie a nie siebie. Gdyby nie to co mówił i robił to nie miałabym ani cienia wątpliwości ale on chciał inaczej. #zwiazki #finanse #uczucia

