Przechodzisz to dosyć ekstremalnie. Jeśli taki stan się utrzyma, to poszukaj pomocy psychologicznej.Natomiast jeśli nie jest aż tak tragicznie, żeby ciało wołało o pomoc to…tak właściwie nie pomoże ci świadomość, że zakochałaś się w wyobrażeniu, ani to jak koleżanki z doświadczeniem powiedzą ci, że jeszcze znajdziesz drugiego, lepszego dla ciebie. W to póki co nie uwierzysz. A wizje, że on ma cię gdzieś i już znalazł inną będą tylko dobijać, poza tym nie chodzi o niego tylko o ciebie. Tak czy inaczej to wszystko są tłumaczenia, które zagłuszają uczucia. Przykro mi, bo nie ma opcji, żeby nie bolało. Tak, czas leczy rany, ale pytanie jak ten związek przerobisz, żebyś nie okaleczyła się na przyszłość. Czy przejdziesz załobę z akceptacją tego, że to już koniec. Poczujesz wszystkie emocje – nazwiesz je, dasz im przepłynąć przez ciało. Będziesz się sobą opiekować, troszczyć się na ile starczy ci sił w takich momentach. Czy raczej będziesz się rozpraszać i wmawiać sobie, że taka jest kolej rzeczy.Polecam ci tę pierwszą opcję. Raz będziesz wyła, raz będzie lepiej, potem znowu gorzej i to będzie trwało tygodnie, może miesiące u ciebie, ale w którymś momencie złapiesz się na tym, że zaczynają podobać ci się inni. Potem zauważysz, jak inni cię podrywają, aż któremuś w końcu się uda :) A ten były odejdzie w zapomnienie.Rozstanie, o ile opanuje się już pierwszą falę smutku, to też dobra okazja żeby wejrzeć w siebie, lepiej siebie poznać. Nie napisalas, jak się rozstaliście, czy to był twój pierwszy, jaki on był (toksyk czy faktycznie dobry facet). Pewnie czujesz smutek, tęsknotę, może czasem gniew, odrzucenie i frustracje jeśli to on zostawil ciebie :( Przykro miJeśli serio twoje ciało przestanie dawac rade, a ty będziesz miała problem z codziennym funkcjonowaniem, szukaj specjalisty.