Ale jestem zjebana :( Tracę czas na faceta który ma mnie w dupie, tylko daje mi jakieś resztki ze stołu które łykam jak pelikan. Breadcrumping.Spotykamy się kilka miechow, zawsze ten sam scenariusz z zerowym wkładem z jego strony. Próbowałam to skończyć to mnie zatrzymywał, a ja oczywiście się łudziłam ze coś się zmieni. Nie tylko niebiescy maja ciężko, bywają rozowe co tez nie ogarniają zwiazkow. Nie jestem brzydka i mam powodzenie ale jak się zakocham to całkowicie tracę zdolność rozsądnego podejścia do sprawy i idealizuje rzeczywistosc. Można mnie 3 miesiące zlewać a raz powiedzieć ze spoko wyglądam i tego razu sie będę trzymać. I wiem ze skoro tak to wyglada to nic z tego nie wyjdzie ale nie umiem odpuścić.. Jak odłączyć uczucia i robić po prostu to co jest dla nas najlepsze? Nie tracić czasu na kogoś dla kogo pisanie całymi dniami to synonim starania się? Jak przestać się poniżać? To są pytania retoryczne, chciałam się tylko wyżalić. Wiem ze wszystko wynika z braku pewności siebie i spraw z dziecinstwa, teorie mam obcykana ale w praktyce leżę całkowicie. A może ktoś się uporał z podobnym problemem i ma jakieś złote rady? #randkowanie #damskiprzegryw #relacje #zwiazki

