W sumie nudzi mnie już moje życie, albo mam po prostu początek depresji, ale do rzeczy. Mam 32 lata, mam samochód, mieszkanie i jako taką pracę. Od wielu lat odkąd sięgnę pamięcią miałem problemy z kobietami, bo byłem bardzo nieśmiały a po śmierci ojca mając 18 lat prawdopodobnie miałem depresję, bo nie wychodziłem z domu, miałem fobię społeczną i nadużywałem alkoholu tłumacząc się, że jestem dj'em, to trzeba się napić. Po paru latach walki o lepsze jutro udało mi się pokonać depresję (tak mi się wydaje) i przestać pić alko. Aktualnie nie piję już ponad 10 lat i dobrze się z tym czuję. Kolejnym etapem mojej walki o lepsze jutro było udanie się na siłownie i aktualnie utrzymuję mega formę cały rok, prowadzę ludzi jako trener i jako tako się to kręci. To mnie cieszy i motywuje do życia, ale ostatnio zaczęło mi czegoś brakować i prawdopodobnie chodzi o to, że od lat jestem sam. Każda próba bycia z kimś kończyła się totalnym spierdoleniem, bo albo ja sobie wmówiłem, że się jakiejś lasce podobam, albo ona postanowiła się ze mną przyjaźnić, albo po prostu nie wyszło, bo ja miałem jakieś pewnie odpały. Koniec końców podobam się kobietom, bo wiele razy to po prostu widzę, ale widocznie coś chujowego we mnie jest i tak w tym błądzę. Aktualnie gdy podrywa mnie jakaś kobieta na siłowni, to zwyczajnie to zlewam, bo zraziłem się do nich i boję się zaangażować co kończy się tym, że laska odpuszcza a później pluje sobie w brodę, bo ja się oczywiście boję zagadać i zaprosić na randkę. Kolejny problem tego zjebania, to fakt, że nie tak dawno, bo 2-3 lata temu miałem problemy skórne i to dodatkowo mnie krępowało do tego stopnia, że zawsze chodziłem w długich rękawach - nawet gdy były upały, serio. Aktualnie zadbałem mocno o sobie, zapuściłem fajny zarost który się mega podoba moim koleżankom, bo widzę ogromne zainteresowanie moją osobą, trzymam fajną formę, mam w planach zawody, nie palę, nie piję, trzymam michę i w ogóle myślę, że się ogarnąłem jeżeli chodzi o takie sprawy. Dzisiaj jest sobota, odpuściłem dietę/michę na cały dzień by głowa odpoczęła przed kolejnym etapem redukcji, bo mam zawody za 9 tygodni w kulturystyce i zamiast gdzieś z kimś wyjść, to ja siedzę na chacie i wpierdalam ile wlezie. W sumie od paru lat tak wygląda moje życie, bo nie mam znajomych/przyjaciół: praca, dom, siłka, spać - i tak w kółko. Powtórzę, że dosłownie widać, że podobam się kobietom, ale z moją głową jest chyba coś nie tak skoro ja dalej stoję w miejscu zamiast działać. Tak samo z przyjaciółmi, niby ich nie mam, ale jak wpadam na siłkę, to każdy ze mną chce gadać, chwali za formę i tak dalej, bo jestem mocno uśmiechniętym człowiekiem, ale jak wracam do domu, to ogarnia mnie smutek i żal, że depresja odebrała mi dobre 6-7 lat mojego życia i znowu próbuje się do mnie wjebać z buciorami. Wiem, że wiele ludzi ma gorzej ode mnie, ale głowa, to głowa. Mam pracę jaką mam, słabo płatna, marne 3400zł na rękę z czego po opłatach zostają mi grosze i często ostatnio biorę pożyczki z banku lub od znajomych. Kolejna rzecz z której powinienem się cieszyć, to to, że mam własne mieszkanie po mamie (trafiło mi się jak ślepej kurze złote ziarno) i dom na wsi w którym aktualnie mieszka moja mama i który też jest przepisany na mnie, już nie wspomnę o ogromnej ilości terenu z lasem, który też jest na mnie. Jak widzicie nie mam tak źle pomijając pracę i życie prywatne, ale brakuje mi kogoś z kimś mógłbym dzielić pasję, gdzieś jechać. Ostatnio kupiłem swój pierwszy samochód na który wydałem wszystkie moje oszczędności, myślałem, że to trochę mi pomoże w ogarnięciu się, ale tak było tylko z początku, bo nadal odczuwam sporą pustkę, bo wszystko robię sam i wszędzie jeżdżę sam. Od jutra zaczynam przygotowania do startu na zawodach kulturystycznych i mega cieszę się z tego powodu, bo lubię ten reżim przygotowawczy co pozwala mi uciekać z problemami na treningi, ale gdy tylko wrócę do domu, to ogarnia mnie często pustka już nie wspomnę o smutku. Dwa razy bardziej by cieszyło gdyby ktoś mnie obok wspierał, bo ostatnio często chcę odpuścić mimo tego, że każdy mnie chwali za formę. Jeżeli przeczytałeś/aś ten wpis do końca, to dziękuje Ci bardzo i szanuję za poświęcony czas. Chciałem się po prostu wygadać, co leży mi na serduchu, bo już serio nie wiem co robić i co ze mną jest nie tak. Podsumowując: praca słabo płatna jest, ale jest, samochód mam, mieszkanie mam, dom w górach jest, działka jest a mimo to nie potrafię cieszyć się życiem i uważam, że mocno marnuje ostatnie lata młodości. Każdy kogoś ma lub miał, tylko kurwa nie ja. To jest chore. Jestem już zmęczony #niebieskiepaski #rozowepaski #depresja #potrzbujepomocy

