Żona nie miała nic przeciwko bo ogólnie zatrudnianiam ludzi i to teść maiłby być kolejnym "pracownikiem".Żona jęczeć nic nie wie o akcji bo dziś koniec miesiąca i płaciłem wynagrodzenia. Ale teściu odjebalo jak dowiedział się ile kasy jest za zlecenie. Najgorsze że argumenty że klienci i spotkania, reklama są po mojej stronie, on tego nie rozumie, bo to nie jest czas pracy. Cos jak ojciec Wam mówi że praca przy komputerze to nie praca. Biorę to trochę na chłodno i śmiać mi się chce ale chłop serio myśli że dzielimy się na pół.Taki istny przykład jak sodówa wali na głowę. Ja należę do tych 80's to wiem jak gadać z ludzmi ale takiej akcji to nie przypuszczałem. Będzie imba bo po miesiącu będzie teściowi szkoda kasy jakiej nie zarobi i będzie pewnie coś fochowal.Będę pisał mirasy.