Opublikowane

Jak poradzić sobie w trudnym związku na odległość?

Nie wiem jakich rad oczekuje szczerze mówiąc xD sama nie wiem co już robić.2 lata w związku, związek na odległość, 26 i 29 lat.Partner nie jest gotowy by ze mną zamieszkać. Tyle rozmów za nami, ja już powoli tracę cierpliwość, jestem smutna i czuję się niechciana. Jakbym była dla niego jakimś problemem jedynie. Nie, nie zdradza mnie. Siedzi w domu i poza pracą, pojedynczym odwiedzaniem rodziny nie wychodzi z domu.Niby wielokrotnie sam z siebie mówi. że będziemy razem, że chce ze mną być itd. Mówiliśmy o przyszłości, znam jego rodziców itd.To typ osoby, która potrzebuje bardzo dużo czasu na przetrawienie zmian. Kupił mieszkanie i stało półtora roku puste zanim się przeprowadził. (Początkowo musiał remontować, ale cały czas opóźniał roboty, nie chciał mojej pomocy. Potem już mówił że nie chce sie przeprowadzic bo nie jest idealnie itd, ale i tak nie robil nic by dokonczyc. W koncu jego rodzice sami sie zdenerwowali i troche go wypchneli z domu). Teraz pol roku juz mieszka sam, mialam mu dac troche czasu na ogarniecie sie itd. Ogolnie od tego pol roku zyje w takim stanie co na poczatku przeprowadzki. Wczesniej byly argumenty, ze musi dostosowac mieszkanie do mnie. Ale jak widac, nic nie robi. Dalej: nie zgadza sie na moja pomoc.Prawie zerwalismy raz, to "ustawilismy zloty srodek", ze bede przyjeżdżać na tydzien, co tydzien. Jak tylko sie konczy tydzien to zaczynam byc smutna, bo czuje jakbym byla jakims obowiazkiem, ktory musi odbebnic. I tak codziennie ze soba rozmawiamy, chociaz w ostatnim czasie przez te klotnie jest coraz gorzej.Ogolnie jestem jego 2 zwiazkiem, 1 takim powazniejszym.Nie wiem czy jeszcze wykazywac sie cierpliwością, bo realnie sama coraz bardziej zdolowana i smutna jestem, a to bezposrednio wplywa na to jak sie ze soba czujemy na co dzien. Potem w trakcie naszych rozmow, na temat przeprowadzki, slysze od niego "jak mamy zamieszkac ze soba, skoro tak sie zachowuje".Nie wiem ile jeszcze mialabym czekac az on bedzie "gotowy psychicznie", na te zmiany.To ja bym sie przeprowadzila, porzucajac swoje dotychczasowe zycie. Przejawialy sie argumenty, ze wlasnie sie boi, ze niewiadomo jak sie to skonczy, ze bym musiala potem sie wyprowadzic i ze to tez duzy stres xDNo jakby nie rozumial, ze i tak nie sprawdzimy porzadnie naszego zwiazku bez zamieszkania razem. Ja jestem gotowa do zmian, ryzyka itd.To takie glupie wszystko. Nie wiem czy jest sens to ciagnac, skoro codziennie sie czuje beznadziejne z tego powodu, ze osoba na ktorej mi zalezy nie jest w stanie zaakceptowac mojej obecnosci codziennie. Mam czekac az mu sie odwidzi i mnie po 3 latach zwiazku np poinformuje, ze jednak to bezsensu? xD Wiem, ze bym pocierpiala teraz rok, ale potem pewnie udaloby sie ulozyc swoje mysli. Obydwoje mamy duzo wad i problemow, ale gdy on nawet nie chce mojej pomocy... jedynie chce trwac w codziennosci swojej, przezywajac z dnia na dzien. Ja jestem osoba ktora planuje wszystko, mysli o przyszlosci i potrzebuje miec stabilnosc i pewnosc co mnie czeka. Eh.Porazka #rozowepaski #zwiazki #porady
012

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

ckz0o4m1bp2i1e5wmu5h1jxf

Dodane: 10 maja 2026 - 18:41:19
Opublikowane

Autor był widziany3 miesiące temu

Dyskusja

Rejestr odpowiedzi mirko.pro (4)
mirko_anonim
Odrzucone
wytrwały-opowiadacz-21 pisze:
Treść odpowiedzi nie jest dostępna.
Moderator mkarweta
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
@moll @Kitku_Karola @Infirmusest @dream_bigUdało się, przeprowadzam się w lipcu, już mam wypowiedzianą umowę mieszkania :>Jest dobrze między nami, sporo rozmawialiśmy, trochę doszło do ostatecznego "ultimatum". Dzięki za wsparcie!
Moderator mkarweta
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
@moll mam tego świadomość właśnie, eh. Też poruszałam z nim to w naszych kłótniach :/_______Dzisiaj ponownie z nim o tym porozmawialam. Troche oznajmilam ze jestesmy w takiej sytuacji, ze nie bedzie juz "lepiej" miedzy nami, bo ta sytuacja mnie za bardzo przytlacza. Bo to jakbysmy byli w plonacym domu, caly czas problem narasta. I skoro lubimy spędzać ze soba czas, czujemy swoje wsparcie itd. Ze i tak bedzie trzeba te decyzje podjac, czy bedziemy po prostu kontynuowac nasza relacje. Bo jesli nie przejdziemy na ten kolejny etap, to po prostu i tak przedluzamy to co bedzie wtedy nieuniknione, czyli zerwanie.Zadal mi w miedzyczasie takie niby "glupie" pytanie, ale "czy bedzie ok, jesli sie okaze po roku ze zerwiemy". Co troche wskazalo mi tez co go stresuje, co o tym mysli itd.Troche tez mu przypomnialam, dlaczego go lubię i chce z nim byc. Nie wiem czy to go troche nie rozmiekczylo, w tej sytuacji w ktorej ostatnio bylo miedzy nami gorzej...Na koniec rozmowy powiedzial, (po raz 1) ze troche zmienila ta rozmowa jego punkt widzenia. I ze pomysli nad tym wszystkim. Nawet wspomnial kilka razy o moich rzeczach, co trzeba by bylo przewiezc, ze jak teraz on przyjedzie do mnie, to pomoze mi posprzatac/powyrzucac niepotrzebne rzeczy bo i tak trzeba by bylo to zrobic przy przeprowadzce :/Nie wiem czym ta rozmowa czyms zaowocuje. Czy faktycznie to cos zmieni, czy za jakis czas wrocimy do klocenia sie. Ale to chyba ostatnie szanse po prostu. Bo tez szkoda wiecej czasu "tracic". Ze im dluzej zwlekamy z decyzja tym bedzie gorzej i tez jest tego swiadomy :/ @extraordinary_seamanNie wiem co masz na mysli. Nie mieszka bardzo daleko. Jezdzilismy do siebie na weekend co 2-3 tygodnie. Teraz jak sie przeprowadzil to jezdzilam do niego z laptopem i pomieszkiwalam w ten sposob przez tydzien, przerwa tygodniowa/dwutygodniowa i znowu do niego na tydzien/poltora.Tyle, ze tez musze placic dalej za czynsz w mieszkaniu ktore wynajmuje, jezdzic do niego itd.@dream_big @Infirmusest @SokalskiWilczekdzieki za komentarze. Nie wiem czy jest w spektrum autyzmu, jesli chodzi o wyrazanie emocji to jest bardzo spokojnym czlowiekiem i gdy cos dzieje sie stresujacego to go emocje przytlaczaja :/Duzo moglo spowodowac wychowanie typu "ty nie potrafisz tego zrobic, zostaw ja to zrobie".Ogolnie jest to swietny chlopak, bardzo go lubie i dlatego mnie boli ten fakt, ze nie moge z nim byc na co dzien >.<Chociaz jest to martwiace, jego cale podejscie do rozwiazywania problemow. Do zostawiania wszystkiego na ostatnia chwile. Do nie rozwiazywania zadnych problemow, bo myslenie o nich to za duzy stres psychiczny... To co mowisz tutaj @Infirmusest troche mnie przywraca na ziemie, bo po dzisiejszej rozmowie z nim znowu skowronki zaczely latac w glowie. Chcialabym, zeby to wyszlo i skonczylo sie pozytywnie. Ale fakt, ze nie moge czekac w nieskonczonosc, szczegolnie ze za te 4-5 lat chcialabym budowac juz rodzine :/ dzieki za komentarze.
Moderator Dipolarny
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
samodzielny-przewodnik-66 pisze:
ale to które zaczęło relację? Jeśli on, to dziwne, że nie chce, a jeśli Ty, to może nie umie się zdecydować xDJeśli się kogoś lubi, to ciągle mało kontaktu, a mając puste mieszkanie zaprasza się obowiązkowo swój crush, oczywiście dla przegrywa często kończy się to "może innym razem..." (czytaj "nigdy"), ale spróbować nie zaszkodzi.
Moderator Dipolarny
Anonimowy użytkownik

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Zobacz wszystkie wpisy