#korposwiat #praca #pracbaza #bezrobocieMiesiąc temu zostałam zwolniona z pracy (produkt sie nie sprzedawał i kasa sie przestała zgadzać, więc przyszły zwolnienia ...), typowe duże korpo. Tak naprawdę dobrze się stało, bo ani troche nie pasowałam do tych Anetek i Oskarków, skręcało mnie za każdym razem jak miałam iść do biura. Dostałam 6-miesięczną odprawę + mam bardzo dużo swoich oszczędności, lvl 27. Nie wiem czy nie zrobić sobie 1-2 miesięcy "wakacji". Nie chce mi się wracać do pracy w korpo (niestety nie mam innego wykształcenia, studia z FiR), na samą myśl, że miałabym znowu brać udział w durnych callach, udawać, że wierzę w ten korporacyjny bulshit o targetach, dedlinach i innych KPI, to ręce mi opadają i chce mi się płakać. Nawet odwołałam jedną rozmowę w turbo-korpo-kołchozie, bo z góry wiem, że szkoda mi mojej energii i czasu na płaszczenie się przed HRówą dlaczego to ja powinnam wypełniać tabelki w excelu ich firmie. Zastanawiam się nad całkowitym przekwalifikowaniem na pracę fizyczną. Zastanawiam się co mogłabym robić. Jako kobieta raczej nie zostanę glazurnikiem albo hydraulikiem. Na rynku jest też już mocny przesyt salonów kosmetycznych, więc raczej nie to. Tak naprawdę gdyby nie rodzina i opinia społeczna, posiedziałabym po prostu z rok na bezrobociu ciesząc się wolnością.

