Mirki mam takie pytanie. Mój facet się mną kompletnie nie interesuje, nigdy nie pyta co się u mnie dzieje, zawsze muszę sama z siebie się otwierać i zaczynac opowiadać. Czy to jest normalne dla introwertykow? Czy pocieszam sie tylko i ma we mnie wywalone? Nie chce wyjsc na atencjuszke ktora wkurza brak atencji, ale no kurde ja jej nie mam wcale :( Z jakimis wyjsciami, wyjazdami tez slabo. On sobie ostatnio kupil samochod, to byla dla niego wazna rzecz, przed zakupem temat zakupu był non stop walkowany, wiec sobie tlumaczylam ze ma wazniejsze rzeczy na glowie. No ale po zakupie nie jest lepiej, tez ciagle jedno, a ja nie istnieje. Jestem sama ze swoimi problemami. On twierdzi ze mam sama z siebie mowic. No ale jak to robie to mam wrazenie ze sie narzucam.. brakuje mi zwyklego co tam, czemu jestes smutna, jak w pracy czy cos. Czy to ja jestem jakas walnieta z braku atencji czy faktycznie cos jest nie tak? Zle mi z tym, bo zawsze to ja zaczynam powazne rozmowy, to mi zawsze cos nie pasuje. On jakby kompletnie nie przejmowal sie takimi rzeczami jak zwiazek, jakby w ogole nie wiedzial co sie w zwiazku robi. Troche mnie to meczy. Mozna tak, ze sie chce z kims byc a sie tak zachowuje? Czy to takie pocieszanie sie z mojej strony? Boje sie ze to kwestia taka ze to nie to, pozna jakas inna i bedzie robil to wszystko za czym tak wzdycham. #logikarozowychpaskow #zwiazki #porada

