Zawiodłem się na #rozowypasek strasznie, bo nie jest ze mną w jednej drużynie i jest strasznie nieasertywna. Tesć chciał ostatnio mnue zagnać do roboty w sobote w swoim interesie, odmówiłem mu, cisnął dalej przy moim pasku a ona zamiast wzmocnić mój przekaz, to powiedziała "ja się nie wtrącam". Serio?! Co to ma być. I to nie tak, że na mnie nie można liczyć, bo zawsze można ale w tym przypadku po prostu nie i tyle. Efekt? Ja jestem ten zły. Jak można tak nie wspierać małżonka to ja nie wiem. I tak jest zawsze. W pracy też jej narzucają rzeczy, których nie chce. Odmawiać potrafi jedynie mi a tak to wszystko "na miękko" wchodzi, bo swoją dezaprobatę wyraża w domu, jak już za późno by odkręcać. Zamiast powiedzieć "slyszysz, że anon nie chce, mamy plany", to ona się raczkiem wycofuje. Słabe, bo ja zawsze trzymam jej stronę. Przez to np. moja matka ma do mnie dąsy, bo nie pozwalam powiedzieć złego słowa. Dramat. Zawiodlem się.

