Jestem w związku z niebieskim od 2 miesięcy. Wszystko układa się świetnie z wyjątkiem jednej rzeczy. Ja jestem introwertyczna, a on to ekstrawertyk. Nie jest dla mnie problemem, że tylko raz w miesiącu wyjdę na piwo z koleżanką. Jestem nowa w mieście, mam dużo do ogarnięcia w życiu i nie mam parcia na poznawanie nowych osób, a tym bardziej by z nimi wychodzić dzień w dzień. Mam swoje zainteresowania, dobrze się czuje w swoim towarzystwie. On za to wychodzi codziennie. Na kawę, piwo. Nie rozumie dlaczego ja nie staram się poznać nowych osób ani czemu nie odwiedzam częściej rodziny i przyjaciół w rodzinnych stronach. Nie potrafi zrozumieć, że nie mam takiej potrzeby. Nie tęsknię. Jest ok spotkać się raz na kilka miesięcy, mamy kontakt telefoniczny. I tyle. Nie przeszkadza mi, że często wychodzi. Wiem, że taka jest jego natura i nie robię mu o to problemów. Za to on z tym parciem, że mam znaleźć tutaj znajomych... czuję jakby nie akceptował mnie w pełni. Nie raz mówiłam mu, że dobrze się czuje z tym jak jest, jak wpadnie jakaś znajomość to super, jak nie to nie. A do niego to nie dociera i dochodzi do sytuacji, że ma wyrzuty sumienia że on się dobrze bawi, a ja siedzę w domu. To moja pierwsza relacja z ekstrawerykiem i zaczynam myśleć, że jeśli dalej tak pójdzie to powinniśmy się rozstać. Zależy mi na nim, ale przez to co mówi czuje się trochę jak aspołeczny przegryw (a nigdy mi to nie przeszkadzalo)Zastanawiam się czy ktoś z was przechodził przez coś podobnego oraz wasz punkt widzenia#zwiazki #niebieskiepaski #rozowepaski

