Kumpel którego znam 20 lat, razem od zerówki, do liceum w jednej szkole, potem poszliśmy na inne studia. Razem robiliśmy tripy w gory. Dobra przyjaźń, codziennie pisaliśmy, znaliśmy się i rozumieliśmy się bez słów. Przyjaciel kogo mógłbym życzyć każdemu. Trzy miesiące temu brałem ślub. Potwierdził swoją obecność na weselu, po czym przyszedł na ślub, złożył życzenia, a następnie nie przyszedł na wesele mimo, że zapowiadał że będzie. Następnego dnia był zaproszony na poprawiny, również nie przyszedł. Od tamtej pory się nie odezwał, ani słowa wyjaśnienia, nawet glupiej rozmowy o niczym. Wykluczam tu jakiś losowy przypadek, bo widuje go czasem jak wraca rowerem z pracy. Po prostu nie przyszedł. Drugi kumpel do niego dzwonił i był pijany w tą noc.Z jednej strony brakuje mi trochę tego kontaktu, ale z drugiej strony wiem że to świadczy trochę o jednostronności tej przyjaźni.Czasem myślę że mógłbym się odezwać, ale potem przychodzi myśl że powinienem być asertywny. Niestety mam z tym problem.#logikaniebieskichpaskow

