Jeśli chodzi o kobiety, to umysł człowieka, zawsze będzie walczył z umysłem debila. (że mój w sensie xD)Ja fundamentalnie wiem, że kobiety to takie same ludzie jak fivtoposiadacze i mają taką samą autonomię.Ale po prostu zbyt wiele lat słuchałem wyidealizowanych opowiastek o płci pięknej i stereotypów o tej brzydkiej. Ta indoktrynacja w kolei doprowadziła do tego, że każde niepowodzenie miłosne było samobatożeniem, bo przecież One są nieskalane i powód odrzucenia nie jest trywialny, a leży gdzieś głęboko we mnie.Kobiety są idealne, nieskalane, emocje, uczucia -> bęc po głowie -> problem musi leżeć we mnie -> feeling gówna.A dorastasz, no i co? I sprawdzasz w wikipedii definicję słowa gaslighting, bo 20 lat słuchałeś o uczuciach, a nagle wszyscy traktują Cię jak debila, nie tyle że odmawiając Ci tego, co wręcz podkręcając atawizm i hedonizm relacji ludzkich do maksimum. Social Media też nie pomagają z eksponowaniem tych najbardziej wręcz odpychających, obrzydliwych kobiet.No nie wiem. Nie pójdę męczyć kobiet, bo fundamentalnie je szanuje i uznaje ich autonomię, ale nie miejcie na Boga mi za złe, że po 20 latach słuchania takich bredni, ja zawsze poczuje ten minimalny niesmak, kiedy jakaś kobieta będzie się cooorvić. Nie dam temu ekspresji, nawet w necie powstrzymam się od złośliwego komentarza, ale żeby pozbyć się tej małej cząstki rozczarowanio-obrzydzenia w stosunku do rozwiązłości kobiet, to ja potrzebuję albo świetnego terapeuty, albo machiny czasu, żeby od małego być wychowywanym w duchu tego, że jesteśmy bardziej podobni, niż różni. A nie, że jedna płeć stoi na jakimś emocjonalnym i moralnym piedestale.#przegryw #rozwepaski #przemyslenia

