Hej,szukamy nowego domu/szeregówki/bliźniaka z żoną. Znaleźliśmy wydaje się bardzo fajną ofertę w dobrej lokalizacji. 115m2 domek na osiedlu domków wolnostojących - jednak w stanie surowym zamkniętym. Będziemy brać kredyt na jego zakup. Z racji tego, że robię na etacie oraz po godzinach ciągnę dodatkowy projekt, żona też pracuje 3 godz dziennie, mamy niemowlaka w domu, to jednak liczyłem na to, że złapiemy jakąś nieruchomość w stanie deweloperskim i na spokojnie będziemy sobie ją wykańczać. Tutaj sprawy mają się inaczej, bo z tego co mówił pan z agencji nieruchomości, razem z kredytem przejmujemy "budowę" (jej dalsze etapy) z których będziemy rozliczani na podstawie harmonogramu i kosztorysu jaki musimy przedstawić do wniosku o kredyt.Dodatkowo fakt, że jestem zielony z "budowlanki" nie dodaje otuchy :D Czy ktoś przerabiał taki temat i mógłby napisać jak dużo zachodu jest z tego typu "inwestycją". Wiadomo, że można zrobić pod siebie co jest dużym plusem, jednak liczyłem, że pomieszkamy parę-parenaście lat w tym nowym lokum, a potem zaczniemy na spokojnie budowę tego wymarzonego domu, gdzie się zaangażuje we wszystkie rozkminki itp. Jakie kroki trzeba podjąć, na co uważać, odbiory techniczne z jakimś fachowcem już teraz przy drugim oglądaniu domu, szukać fachowca, który pomoże z tymi kosztorysami? Jak mocno upierdliwe są banki przy odbiorach poszczególnych etapów? Jaki polecacie?Z góry dzięki za podpowiedzi!#kredythipoteczny #budowa #budowadomu #kredyt

