Opublikowane

Zagubiony w życiu: Moje przemyślenia o studiach i przyszłości

Czuję, że straciłem kontrolę nad swoim życiem i straciło ono całkowicie jakikolwiek sens. W miesiącach przed maturą doszło u mnie do wielu zmian w życiu prywatnym, czego skutkiem było to, że zamieszkałem z ojcem i starszym bratem. W tamtym okresie poddałem pod wątpliwość wszystkie swoje cele i aspiracje. Na początku chciałem zostać marynarzem. Byłem pewien, że po napisanej maturze pójdę na studia na uczelnię morską i zostanę oficerem wachtowym na statkach handlowych. Ze względu jednak na zaobserwowanie słabych relacji między moim ojcem a bratem stwierdziłem, że zostanę na miejscu i będę studiował w tym samym mieście w którym żyjemy. Dokonałem takiej decyzji ze względu na to, że zrobiło mi się szkoda ojca, wyobrażając sobie jak nie ma mnie w domu i on robi się coraz starszy, ciągle kłócąc się z moim bratem o jakieś pierdoły, pozostawiony sam sobie i pogrążony w smutku. Nie wiem jak to nazwać, syndrom jakiegoś wiecznego obrońcy? Zapewne to skutek po moim zjebanym dzieciństwie. Z jednej strony każdy człowiek wie, że trzeba kiedyś wyfrunąć z gniazda, ale ciągle pozostaje w tobie takie poczucie winy, że mógłbyś być przy tym rodzicu.Stwierdziłem miesiąc przed maturą, że będę studiował prawo i zostanę adwokatem. Intensywnie przygotowywałem się do rozszerzonej matury pod ten kierunek, nie ukrywam że mam raczej łeb humanisty i zawsze historia była jedną z moich pasji, więc łatwo przychodziła mi nauka. Finalnie okazało się jednak, że zabrakło mi 1.5 punkta w rekrutacji i nie dostałem się. Stwierdziłem więc, że ze względu na moje zainteresowania (ekonomia, gospodarka, rynki finansowe) będę studiował finanse.Teraz po miesiącu od rozpoczęcia roku akademickiego stwierdzam, że totalnie ten kierunek nie jest dla mnie. W ogóle idea samych studiów dziennych jakoś do mnie nie przemawia. Pusty portfel, brak możliwości podjęcia pracy na pełny etat, masa okienek, liczne przedmioty "zapchajdziura", na których dosłownie przez 1.5h układaliśmy domki z makaronu. Z jednej strony rozumiem, że takie jest założenie studiów dziennych, że uczęszczasz na te wykłady, ćwiczenia, integrujesz się, jednak osobiście postrzegam to jako dużą stratę czasu i myślę, że osoby na zaocznych, które w tygodniu pracują a uczą się w weekendy lepiej wykorzystują ten czas. Podjąłem więc decyzję, że rzucam te studia na ten moment.Tak jak już mówiłem. Czuję, że nie mam żadnej kontroli. Nie chcę żyć w ten sposób, że proszę tatusia o pieniądze na "swoje potrzeby" i bawię się w jakiegoś studenciaka. Stwierdziłem, że pójdę do wojska na dobrowolną służbę zasadniczą na rok. W tym czasie będę mógł odłożyć sporo pieniędzy (55-60k), ze względu na to że odejdą mi koszty życia gdyż będę zakwaterowany na jednostce z pełnym wyżywieniem. Poza tym nie ukrywam, że chciałbym stać się bardziej twardy i asertywny, ale nie mam jakichś wielkich oczekiwań co do tego w wojsku polskim, bo to nie jest amerykański boot camp z jakimś drill sergeantem, gdzie faktycznie hartujesz się fizycznie i psychicznie.Po tym roku będę mógł zrobić co chcę z tymi pieniędzmi. Zostać w wojsku, pójść na studia, wykorzystać je jako wkład własny na własne mieszkanie, zainwestować w jakiegoś etfa albo bitkoina (hehe).Co sądzicie o takim pomyśle? Podzielcie się proszę swoją opiniąWielu ludzi z mojego bliskiego otoczenia nazywa mnie debilem, bo rzuciłem studia i hehe poszedłem w kamasze, a w kamasze idą sami debile. Wiem, że ludzie zawsze tak gadają ale działa to na mnie strasznie demotywująco. Niby wiem, co chcę osiągnąć i co będę z tego miał, ale mimo wszystko ciągle działa jakoś na mnie ta presja społeczna.#gorzkiezale #rozkmina #pracbaza #depresja

Dołączone mediagrafika

xh19gy557ca91
34

Dyskusja

Rejestr odpowiedzi mirko.pro (1)
mirko_anonim
Opublikowane
organizacyjny-radykał-52 pisze:
W wojsku wybiją ci z głowy asertywność i jak pójdziesz do niego bez rangi(i pleców) to będziesz na poziomie kogoś po podstawówce co sprząta na hali produkcyjnej.W moment wybiją ci cechy indywidualne i każde niedopatrzenie/uchylenie będą tłumaczyć tekstem typu- ,,takie jest wojsko''Byłem i widziałem.Zrobiłem podobnie jak planujesz tylko w WOT.Odłożyłem przez rok 60k i studiowałem i robiłem studia i praktyki.Największy paradoks polegał na tym, że musiałem jebnać papierami w WOT, bo...nie dawali mi wolnych(które de facto mogłem brać, na ćwiczenia rotacyjne bo miałem wypracowanych najwiecęj dni wolnych w...całej kompanii) na studia.Tylko jak zacząłem studiować zaczeły się problemy i jazdy z przełożonymi.A najzabawniejsze było to, że nie byłem nawet żołnierzem zawodowym.Twój plan będzie dobry pod jednym warunkiem.Jak ci się nie spodoba w wojsku to po odejściu mogą cię złośliwie ciągnąć na ćwiczenia 2-90 dniowe.Ja skurwysynom nie darowałem i walczyłem do końca i chociaż mam kategorie D, która zwalnia mnie z jebanych ćwiczeń które absolutnie nic nie dają.Jak serio chcesz odłożyć to już lepiej na rok za granice.
Moderator razzor91
Anonimowy użytkownik

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

gxfts0wr79ipssaskzblt57m

Dodane: 8 listopada 2024 - 13:42:34
Opublikowane

Autor był widzianyprawie 2 lata temu
Zobacz wszystkie wpisy