Są tu jakieś osoby które latami żyją bez kobiety i znajomych i dają radę normalnie żyć, nie mają zaburzeń psychicznych, stanu permanentnego cierpienia psychicznego, depresji, nerwicy, zaburzeń adaptacyjnych itp. Normalnie żyjecie, chodzicie do pracy? Nie czujecie że wasze życie nie ma sensu? Nie przeżywacie tej samotności cały czas? Jak wy to robicie? Ja niestety nie jestem w stanie normalnie funkcjonować, cały czas przeżywam samotność i wpływa to na każdy aspekt życia, cokolwiek robię to jest na siłę i mam cały czas złe samopoczucie bo prawda jest taka że chciałbym mieć normalne życie, dziewczynę znajomych itp. Próbowałem wszystkiego, akceptacja, ignorancja, terapia. Nie jestem w stanie poradzić sobie z tą niezaspokojoną potrzebą. Jedyne co pomaga to SSRI ale co mam do wyboru? Całe życie spędzić na lekach? Nie potrafię tak funkcjonować, jednocześnie nie jestem w stanie tego zmienić i kogoś poznać bo nie mam innych znajomych (wypadłem po studiach z grupki znajomych i its over - tak próbowałem odnowić kontakt). Mogę albo cierpieć każdego dnia i walczyć o przetrwanie przez kilkadziesiąt lat albo spędzić życie na SSRI licząc że będzie działa i będę sztucznie cierpiał trochę mniej. #depresja #samotnosc #ssri #psychologia

