Ostatnimi czasy jest bardzo dużo nagonki na złych przeciembiorców. Oczywiście, wielu jest złych (czytaj skrajnie pazernych), ale dla większości prowadzenie small biznesu legalnie (to ważne!) wygląda następująco:Mamy małą jdg, która handluje głównie na Allegro chemią gospodarczą, troszkę spożywką. Firma ma mały magazyn "w garażu" za darmoszkę i dwóch pracowników na 1,5 etatu - jeden do pakowania i wysyłania produktów, drugi od klepania zamówień, faktur, druku paragonów, etc. W firmie na pełny etat pracuje też właściciel.Średnie miesięczne przychody ze sprzedaży to 60-80 tys., przyjmijmy średnio 70k. Dochód ze sprzedaży po odliczeniu kosztów zakupu towaru 20-30k, przyjmijmy średnio 25k. Sprzedaż jest typowo niskomarżowa.Koszty pracowników to około 15k, koszty inne (ubezpieczenia, opłaty, księgowość, telefony, prąd, woda, herbata, itp.) to ok. 3k miesięcznie. Właścicielowi zostaje około 7k z tego biznesu minus podatek i zus. W praktyce na rękę jest 5-8k miesięcznie.Oszałamiające kwoty prawda?Gdzie jest haczyk? Jest to legalny biznes. Drukarki fiskalne, soft, paragony, kpir, reklamacje, odpowiedzialność, pracownicy na umowach.Porównajmy to teraz do Stasia co robi płytki czy inne "usługi" budowlane czy ogrodowe i bierze kaskę do rączki. Bez żadnych kosztów, bez żadnej odpowiedzialności, 30k+ za skręcenie paru formatek, a co.Właściciel takiej małej firmy dodatkowo sponsoruje takim Stasiom szkoły, przedszkola, służbę zdrowia i wszystko inne, co "publiczne".Stasiu dorabia się szybko i szpanuje Q7 po wioskach, a taki small businessman rzeźbi w przysłowiowym g i zastanawia się kiedy skarbówka się do czegoś doczepi. No ale według niektórych zapewne nie potrafi prowadzić biznesu w Polsce.Juści, że nie potrafi, bo nie jest cwaniakiem, nie oszukuje, nie ma znajomości politycznych ani wujka burmistrza.Ergo to nie jest kraj dla normalnych ludzi.#zalesie #gospodarka #polska #biznes

