Wchodząc w to z rozwaloną głową, ryzykujesz, że tylko pogorszysz sprawę. Jeśli na spotkaniach wylewasz na dziewczynę swoje emocje, układ się rozsypie - to nie terapia ani miejsce na ratowanie kogokolwiek. Każdy ma swoje granice. Ona może wysłucha, czasem tylko poprzytula, ale wracacie do osobnych światów i tyle. Nie zrozumiesz tej zasady - dostaniesz blok, dla jej ochrony przed twoim chaosem.Sam wróciłem do divingu po mocnym zjeździe psychicznym i źle dobranych lekach i nie było lekko. Spotkania łatały samotność, ale też nakręcały apetyt. To nie jest neutralne. Zwracaj uwagę na swoje emocje i trzymaj je w ryzach. Graj w grę, że to ona ma przegrać pierwsza, a nie ty. To najlepszy sposób.Chcesz zrozumieć układ? Spójrz na pieniądze. To jest przepustka. Nie ma kasy - nie ma wejścia. Nie ma „ale ja czuję”, „może jest coś więcej”. Kupujesz czas i iluzję, która działa przez ten czas. Gdyby było coś więcej, zobaczyłbyś to w gestach i atmosferze - niczego nie trzeba dopowiadać.Dlatego: nie zakochuj się, nie dorabiaj sensu, nie buduj narracji. W środowisku są osoby odpowiednie i totalnie nieodpowiednie. Obydwie biorą pieniądze tak samo skutecznie - kilka wizyt i sam poczujesz, kto gra fair przy jakimkolwiek pierwszym kontakcie. Nawet przez telefon.Co do telefonu - warto mieć osobny numer do takich rzeczy. Nawet taki, co ogłoszenia na OLX wrzucasz. Jakiś problem - pozbywasz się karty i nara.Pamiętaj o bezpieczeństwie: higiena, prezerwatywy, regularne badania, obserwacja ciała po każdej kąpieli i unikanie sytuacji, które budzą niepokój. Poczytaj o chorobach wenerycznych, abyś wiedział na przyszłość. Jeśli coś się wydarzy - zachowaj spokój. Podjąłeś ryzyko, więc działaj: umów lekarza, opowiedz szczerze co, z kim, kiedy, gdzie i jak, zrób zalecane badania, przyjmij leczenie. Zweryfikuj wszystko do końca i wróć do zdrowia. To rozsądek, nie paranoja.A matematyka jest brutalna: 400 zł tygodniowo to ~20 tys. rocznie. Pięć lat - 100 tys. Tyle, co wkład na mieszkanie albo restart życia. Dlatego ludzie rezygnują - to drogi nawyk. A mózg wcześniej Ci nie podpowie, że coś nie gra. Sam musisz to zauważyć.U mnie motywacją była zwykła ciekawość. I warto zacząć z profesjonalistką, nie z osobą, która cię tylko zniechęci. Warto szukać czegoś w stylu GFE, chociaż na to też trzeba uważać. Z doświadczenia powiem, że te, które nie chwalą się "na siłę" GFE, robią to najlepiej. Chodzi, abyś nie płacił za "GFE", tylko za spotkanie. Po prostu mają taki charakter i robią to naturalnie, co wychodzi najlepiej.Co do ostatniego spotkania - trudno ocenić, bo miałem wąski przekrój. Nie warto na to patrzeć.Czy żałuję kasy? Czasem tak, ale po porównaniu z „normalnymi” relacjami szybko mi przechodzi. Życie jest trudne, a diving potrafi być łatwą, klejącą się opcją - czasem aż za łatwą.Pytaj, działaj, doświadczaj. Diving to temat, o którym faceci rzadko mówią otwarcie, ale w zaufanym gronie nikt się z tego nie śmieje - bo wielu wie, jak to naprawdę wygląda. Najlepiej dalej pozostać anonimowy. Z kobietami lepiej tego nie poruszać, bo większość zareaguje dystansem albo często oceną. Dla nich to często temat moralnie nieakceptowalny. Mimo, że nic złego nie robisz, to tak do tego podchodzą. Nie wytłumaczysz żadnym logicznym argumentem. I tyle. Lepiej zachować to dla siebie niż zbierać niepotrzebne etykietki.