Od 3 miesięcy pracuje w nowej firmie. 100% remote, ludzie z zespołu z różnych stron Polski. Wcześniej pracowałem w firmie gdzie większość była z tego samego miasta, było biuro, ludzie przyjeżdżali cześciej lub rzadziej ale jednak.Po tych 3 miesiącach zastanawiam się ile jeszcze wytrzymam pracować w takiej formie. Nie czuję w ogóle w tym zespole wspólnoty, relacji międzyludzkich. Są to dla mnie gadające głowy na ekranie. Łączymy się na spotkanie raz czy 2 w ciągu dnia, a cała reszta to samotne siedzienie w ciszy w czterech ścianach. Raz na kwartał czy pół roku są spotkania na integrację, ale co to da? O czym będziemy rozmawiać na tych spotkaniach? Niby jak z dnia na dzień mamy znaleźć wspólne tematy niezwiązane z pracą? Zwłaszcza jak jesteśmy z innych części Polski, z miast o innej specyfice i problemach. Relacje buduje się nie na integracjach (one są tylko jakby kuluminajcą), ale podczas codziennej styczności w realu, tzn. w biurze zawsze ktoś do kogoś coś zagada, spotkania w salce, wspólne przerwy na kawę, wyjścia na obiad, może nawet spotkania z pojedynczymi ludźmi w prywatnym czasie (np. wspólne hobby), ciśnięcie beki z tematów miastowych/środowiskowych w których wspólnie się obracamy. Do tego to samo miasto, więc zawsze ktoś może polecić dobrego lekarza, malarza czy warsztat samochodowy i tak się to koło znajomości toczy.Podsumowując, czuję że pracując 100% remote rozwija się u mnie apatia, brak uczucia radości pracy i samotność.P.S. Ważne: na ten moment nie mam kobiety (a więc rodziny też). Nie mam też znajomych w mieście, bo przeprowadziłem się do niego 2 lata temu, a jestem w wieku, w którym poznawanie nowych znajomych (poza pracą) jest praktycznie niemożliwe, bo każdy jest już zajęty życiem swoim i swojej rodziny. Także zdaję sobie sprawę, że powyższe może wpływać na moją perspektywę postrzegania dnia codziennego.#programista15k #programowanie #it #pracait #pracbaza #korposwiat

