Post powstal po czytaniu recenzji ksiazek potega terazniejszosci xdPraktykowanie jogi, diety, wiary, medytacje, buddyzm i innego typu wysrywy to ucieczka od emocji i wlasnych problemow. Zauwazyliscie ze tacy ludzie wchodza w jakies srodowisko i potem pouczaja innych jak zyc? Zawsze jest to przejsciowe i albo wracaja do pierwotnego stanu rzeczy albo poglebiaja ucieczke w coraz ciezsze tematy az koncza u psychiatry. Jak bylem mlodszy to duzo czytalem, stosowalem rozne diety, praktykowalem buddyzm, chodzilem na joge, stosowalem glodowki i taki wlasnie bylem i dobrze znam tych wszystkich sekciarzy wciskajacych innym swoje filozofie. Porownam to z bieganiem. Zaczynasz biegac i nic o tym nie wiesz, budujesz kondycje swiadomosc, technike biegu, masz coraz lepsze czasy ale przychodzi punkt gdzie lepszy juz nie bedziesz-sciana. Zostaja tylko najwieksi, najbardziej wychudzeni sekciarzE biegania. Jest to etap rozwoju swiadomosci, ktory mam za soba. Jedna wielka banka, ktora peka gdy dochodzisz do punktu gdzie dalej nic nie ma. Bo nic nie ma. Prawdziwe szczescie daje zajecie czasu(praca), bliskosc intymna z druga osoba(+seks), robienie tego co lubimy. Przerazajace jest dla mnie jednak, ze aktualnie masa mlodych ludzi tlumi te emocje narkotykami i seksem w hurtowych ilosciach. Samotnosc i bezczynnosc zbiera zniwa.#przemysleniazdupy #oswiadczeniezdupy

