Mam niespełna 40 lat i jestem prawiczkiem. Czuję, że zmarnowałem życie. W okresie liceum i studiów izolowałem się od rówieśników. Byłem mocno zakompleksiony. Z tyłu głowy miałem przekonanie, że jeszcze mam czas. Przełamałem się i dopiero niedawno zacząłem randkować. Jest tragicznie. Do wyboru mam kobiety po przejściach, z traumami, dziećmi. Krótko mówiąc: każda z nich dźwiga ciężki bagaż emocjonalny. Randkowanie z młodszym pokoleniem kobiet odpada. W zasadzie to ja odpadam na wstępie. W ich oczach jestem starszym panem. Tak bardzo żałuję, że nie przełamałem się wcześniej. Marzę o normalnym związku. Trafiają się starsze kobiety z brakiem związków na koncie, lecz po pierwszym spotkaniu szybko dociera do mnie, dlaczego są same. Zwykle mają nierealne oczekiwania, nie oferują nic w zamian w pakiecie z problemami natury psychicznej. Jeżeli jesteście młodzi, przełamcie się. Nie marnujcie życia. Czas 20-25 lat to idealny okres na poznanie drugiej połówki. W przedziale 25-30 może być trudniej, ale jeszcze nie jest za późno. W okolicach 40 randki to kaplica. Zapamiętajcie, że z wiekiem robi się coraz trudniej.#zwiazki #zalesie

